Brak produktów w koszyku.
… i to na wodzie. Ren, który stanowi główną arterię komunikacyjną Niemiec, wysechł do tego stopnia, że kapitanowie statków towarowych odmawiają żeglugi. Ci, którzy nie odmówią, kończą potem na mielu. Taki właśnie los spotkał barkę Terra 2 , która w miniony poniedziałek próbowała przewieźć rzeką 168 furgonetek marki Mercedes.
Niemcy i ich Ren
Ren to taka niemiecka Wiła – z tą jednak różnicą, że nasi zachodni sąsiedzi w znacznie większym stopniu wykorzystują potencjał swojej rzeki. Jeśli wierzyć statystykom, niemal dwie trzecie całego transportu śródlądowego Niemiec odbywa się właśnie Renem. Sprawia to, że można go uznać za jedną z najważniejszych dróg wodnych Europy.
Utrzymująca się susza stanowi więc dla Niemców spory problem. W ostatnim tygodniu poziom wody w Renie spadł tak bardzo, że w niektórych miejscach wynosił zaledwie metr. Jak już wiemy, niektórzy kapitanowie odmawiają żeglugi w takich warunkach, inni podejmują próby, co jednak kończy się bardzo różnie.
W przypadku Terra 2 zakończyło się postojem przez całą noc. Niski poziom wody nie tylko unieruchomił barkę, ale stanowił też przeszkodę dla policji wodnej i holowników, które mogłyby zepchnąć jednostkę z mielizny.
Niski poziom Renu – i co dalej?
Susza spowodował prawdziwy efekt domina. Gospodarka musi funkcjonować, więc Niemcy postanowili przerzucić część transportu z wody na ląd. Pojawienie się dużej liczby ciężarówek próbujących zrekompensować brak przepustowości rzeki spowodowało jednak znaczne spowolnienie ruchu. W efekcie na autostradach szybko utworzyły się korki.
Nie wiadomo, jak długo utrzyma się taki stan wody. Dobrą wiadomością jest to, że barkę ze wspomnianymi Mercedesami udało się w końcu uwolnić z mielizny i skierować do doku. Teraz przewoźnik planuje rozładować z niej część furgonetek i podjąć kolejną próbę dostarczenia reszty towaru.
Ren to niejedyna europejska rzeka, która zmaga się z niskim stanem wód. Podobne problemy pojawiły się na Dunaju, Loarze, Rodanie i Padzie. Susza nie ominęła nawet Tamizy, co w kontekście słynnej brytyjskiej pogody wydaje się niemal niemożliwe.
Kamienie głodowe, czyli Hungersteine
Niski poziom wód w Łabie odsłonił w kilku miejscach tzw. kamienie głodowe. Tak nazywają się głazy (zwykle niewidoczne), na których są wyryte daty dawnych susz – oraz spowodowanych nimi kryzysów. Niekiedy znajdują się tam również ciekawe inskrypcje.
Najbardziej znaną z nich jest ta umieszczona na kamieniu głodowym w Decinie (Czechy). Jej treść brzmi: „Jeśli mnie ujrzysz, zapłacz”. Zostawimy to bez komentarza.

