Co widzimy w filmach – i jak ma się to do rzeczywistości? Czy widząc tonącego, mamy rzucić się mu na ratunek? Co powinno być naszym pierwszym odruchem?
Sprawa jest poważna, a utonięcia zdarzają się częściej, niż moglibyśmy przypuszczać. Wedle raportu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, od początku kwietnia w Polsce utonęło 114 osób, z czego sześć wczoraj; a przecież wakacje dopiero się zaczynają…
Zasada nr 1 – obserwuj uważnie
Co widzimy w kinie: tonący miota się, krzyczy, woła o pomoc, wymachuje rękami.
Jak to jest naprawdę: człowiek nie zawsze może wezwać pomoc. Czasami tonie w ciszy, nie mogąc złapać oddechu. Niekiedy „stoi na baczność” w wodzie, ma puste, przerażone spojrzenie, może mieć nienaturalnie przekrzywioną głowę, łapać powietrze jak ryba wyciągnięta na brzeg.
Co robić: będąc nad wodą, miejmy oczy szeroko otwarte; wiele utonięć zdarza się wśród urlopowiczów, zupełnie nieświadomych dramatu rozgrywającego się kilka metrów obok nich. Jeśli ktoś „wydaje się dziwny”, pływa samotnie, bardzo powoli itp., po prostu zawołajmy do niego, zapytajmy, czy wszystko w porządku. Brak reakcji powinien wzbudzić nasze podejrzenia.
Zasada nr 2 – nie skacz do wody
Co widzimy w kinie: bohater bez chwili zastanowienia wskakuje do wody. Najczęściej na główkę.
Jak to jest naprawdę: wszyscy WOPR-owcy podkreslaja, że bezpieczeństwo ratownika jest najważniejsze. Jeśli znajdziemy się w wodzie obok tonącego, on w panice chwyci nas i obezwładni – więc za chwilę będzie dwóch tonących. W dodatku skok do wody, gdy nie znamy głębokości, nie wiemy, co czyha na dnie, czy są przeszkody, prądy itp., jest skrajnie nieodpowiedzialny.
Co robić: zrobić hałas, podnieść alarm, krótko mówiąc – wezwać pomoc, ratownika, służby (tel. 112), zaalarmować innych plażowiczów. Może jest wśród nich ktoś przeszkolony?
Zasada nr 3 – nie dotykaj tonącego
Co widzimy w kinie: ratownik bez trudu dopływa do tonącego, holuje go i wyciąga go na brzeg. Oklaski.
Jak to jest naprawdę: holowanie tonącego i wyciągnięcie go z wody dla człowieka nieprzeszkolonego w dziedzinie ratownictwa jest niezmiernie trudne. Nie ma tu znaczenia, jak dobrze potrafimy pływać.
Co robić: nie dotykać tonącego, nie podawać mu własnej ręki. Lepiej rzucić mu coś, pływa (piłkę, materac, deskę, przykrywkę od lodówki turystycznej, a nawet… nadmuchany worek na śmieci). Jeśli tonący znajduje się bliżej, podajmy mu przedmiot, za pomocą którego wyciągniemy go z wody. Może to być ręcznik, parasol plażowy, spodnie, gałąź itp.
Jeżeli mamy wielu pomocników, możemy chwycić się za ręce i utworzyć łańcuch życia, pamiętając, że ten, kto znajduje się najbliżej tonącego, nie podaje mu własnej dłoni, ale przedmiot.


