Przejdź do zawartości
  piątek 10 lipca 2026
Ważne
10 lipca, 2026Klasy Star i 470 przejmują Gdynię! 9 lipca, 2026Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem? 9 lipca, 2026Bałtyk: wyspa tylko do saunowania 8 lipca, 2026Mistrzostwa Świata klasy Europa w Gdańsku. „Zapowiada się znakomite ściganie” 8 lipca, 2026Przecinkowiec cholery w Bałtyku. Mamy się bać? 8 lipca, 2026Dlaczego starzy żeglarze nie zapadają na demencję? 8 lipca, 2026Kolejny etap Energa Nord Cup 2026 7 lipca, 2026Olimpijskie skiffy rozpoczynają Mistrzostwa Europy! 7 lipca, 2026GQ Racing ponownie niepokonani w 1 Lidze! 7 lipca, 2026NASA: „złowieszczy znak” na oceanie
Morze
  • Kup Morze
  • Klub Morza
  • Statki
  • Okręty
  • Podróże
  • Przyroda
  • Sport
  • Kontakt
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
Morze
0
Koszyk

Brak produktów w koszyku.

  Poradniki  ALBORAN POLECA: Rejs bez struktury organizacyjnej. System wachtowy – tradycja czy konieczność?
Poradniki

ALBORAN POLECA: Rejs bez struktury organizacyjnej. System wachtowy – tradycja czy konieczność?

kpt. Krzysztof Sieradzki, Ełkkpt. Krzysztof Sieradzki, Ełk—14 lipca, 20150
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail

Pewnej pięknej jesieni, skuszony promocyjną ofertą znanej firmy organizującej rejsy morskie, trafiłem wraz z grupą sympatycznych ludzi do portu w Chorwacji. Większość z nich brała już udział w rejsach morskich. Oprócz skippera, który w tym czasie miał patent starego jachtowego sternika morskiego, patent żeglarski miałem tylko ja. Byłem sternikiem.

Po odebraniu jachtu, zgodnie z tradycją, skipper poprosił nas pod pokład na spotkanie organizacyjne. Chciał nas podzielić na wachty i ustalić harmonogram ich pełnienia. I tu się zaczęło. Uczestnicy podzielili się w swoich opiniach na ten temat na trzy grupy. Zwolennikiem pływania w systemie wachtowym byłem tylko ja, motywowany tradycją żeglarską i swoją rolą pierwszego ofa. Kilka osób przyjęło stanowiska obojętne. Trzon stanowili ludzie, którzy w zdecydowany sposób zaprotestowali przed takim sposobem organizacji rejsu. Argumenty, jakie wysuwali, były w zasadzie dość logiczne. Przecież zamierzaliśmy pływać po wodach chorwackich. W zasadzie tylko w dzień. Argumentowali, że nie są tu po to, by ograniczać sobie swobodę niepotrzebnymi, sztucznymi zasadami. Każdy, kto będzie chciał stać za sterem, przecież może to zrobić. Byli właśnie na urlopie i trzymanie się takich przestarzałych form nie ma najmniejszego sensu. Chcieli czuć się swobodni, bez zbędnych ograniczeń, reżimów czy kołnierza ograniczającego wolność osobistą. Wyrwali się właśnie z korporacyjnego drylu i gdzie jak gdzie, ale na urlopie nie potrzebują żadnych struktur, żadnych stałych obowiązków. Jest skipper. On rządzi. Jak coś będzie trzeba zrobić, to powie i będzie zrobione. A poza tym to dajmy sobie spokój z narzucaniem sobie czegokolwiek. Skipper, człowiek w wieku końca studiów, pod taką silną presją osób starszych od siebie wiekiem, uległ. Skwitował stwierdzeniem – „Róbcie, jak chcecie, byle zawsze był ktoś za sterem”. I tak też się działo.

Następnego dnia wyszliśmy w morze. Po wyjściu z portu ktoś stanął za sterem. Po kilku godzinach zmienił się z kolegą. Ten prowadził jacht tak długo, aż konieczność załatwienia potrzeby fizjologicznej nie zmusiła go do zejścia pod pokład. Kilku obecnym dziewczynom taka sytuacja w zupełności odpowiadała. Mogły zająć się zwykłymi dla kobiet sprawami, takimi jak foczenie na dziobie, rozmowy, drobne prace kambuzowe. W zasadzie piękny rejs.

W zasadzie, bo część załogi niebędąca fokami i nie należąca do grupy kontestującej system wachtowy, zmuszona została do przyjęcia postawy pasażerów. Siedzieliśmy w kokpicie nic nie robiąc, pod pokładem prowadząc jakąś nic nieznaczącą rozmowę. Znów w kokpicie i znów pod pokładem. W zasadzie czuliśmy się zbędni. Wyrzuceni poza nawias społeczności jachtowej. Część bawiła się tak, jak chciała, część czuła się zbędna, mimo wyższych kwalifikacji żeglarskich.

Na jachcie panował pozorny luz. Każdy robił to, co sobie wywalczył z grupą. O miejsce przy sterze trzeba było walczyć. Kambuz raczej nie był oblegany, więc o uniknięcie go też można było powalczyć. Nie wiadomo było, kto odpowiada za co, więc można było unikać tej odpowiedzialności. To znów prowadziło do spięć, bo jeść trzeba jednak było i zmywać naczynia także. I tak mijał dzień za dniem. Atmosfera z każdą chwilą stawała się bardziej napięta.

Więcej historii

ALBORAN POLECA: Rejs bez struktury organizacyjnej. System wachtowy – tradycja czy konieczność?

14 lipca, 2015

Któregoś dnia mocniej zawiało, ok. 5°B. Sternicy-turyści byli już zmęczeni i warunki stały się trudniejsze. Była okazja samemu stanąć za sterem i nie puściłem go chyba z 6 godzin. To był jedyny czas, gdy mogłem pocieszyć się morzem na tym rejsie. Dopiero potrzeba odwiedzenia kingstona zmusiła mnie do oddania steru. Zrobiłem to bez żalu, bo i wiatr zaczął się uspakajać. Czułem złośliwą satysfakcję z faktu odebrania im najfajniejszych godzin za sterem.

Do końca rejsu trwały tarcia i spory o obojętnie co. Żadna, nawet najdrobniejsza sprawa nie mogła być wykonana z „automatu”. Musiały ją poprzedzić nerwowe negocjacje. Zepchnięty w początkowej fazie na margines, z biegiem czasu znalazłem sojusznika. Powoli zacząłem budować swoją pozycję pierwszego po skipperze, bo takie formalne i rzeczywiste kompetencje posiadałem. Odbywało się to w atmosferze walki. Wzajemne pretensje doprowadzały do zachowań agresywnych.

Sam rejs był bardzo ciekawy. Odwiedziłem miejsca, w których wcześniej nie byłem. Czy miło go wspominam? Nie mogę tego powiedzieć. Dla mnie to był bardzo nieprzyjemny rejs. Myślę, że większość uczestników niemiło wspomina atmosferę tego spotkania. Potwierdza to fakt, że nie mam kontaktu z tymi ludźmi. Nie brałem na nich namiarów i nie zostawiłem swoich. Z punktu widzenia skippera chyba było wszystko w porządku. Zawsze ktoś był za sterem. Załoga, jak sobie zorganizowała życie, takie miała.

Dopiero kilka lat po tym wydarzeniu dowiedziałem się, co się tam zadziało.

Można przyjąć twierdzenie, że grupa ludzi, jak każdy układ, dąży do harmonii. Społeczność zostawiona sama sobie po jakimś czasie wytworzy strukturę. Wyłonią się liderzy, pojawią się zasady współżycia społecznego. Dzieje się to na kilku etapach. Ostatnim jest harmonijna współpraca. Zanim ona jednak nastąpi, obserwowane są walki i wewnętrzne tarcia. Nowo poznani ludzie umieszczeni na jednej małej przestrzeni nie mają hierarchii ani ustalonych reguł działania. W czasie trwania rejsu poznają się, poddają przeróżnym próbom, w tym siłowym, aby ustalić strukturę i zasady współpracy. Gdy już do niej dojdzie, jest świetnie.

Pojawia się jednak jedno ważne pytanie. Ile czasu potrzebują zostawieni sami sobie ludzie na przejście tego całego procesu? Gdy porównamy to z warunkami występującymi w pracy, gdzie z ludźmi spotykamy się codziennie przez wiele dni, a nawet lat, okazuje się, że w wielu zespołach w ogóle nie dochodzi do tego największego etapu integracji. A na jachcie mamy tydzień, może dwa. Jeśli tarcie w załodze będzie trwało przez cały czas rejsu, wrócą z przekonaniem, że był nieudany. Jeśli natomiast osiągną stan harmonijnej współpracy, powiedzą, że było świetnie.

Narzucenie przez skippera i konsekwentne przestrzeganie zasad organizacji rejsu, np. systemu wachtowego skutecznie zmniejsza poziom wewnętrznych tarć w grupie. Hierarchia i obowiązki są już podzielone i nie ma się o co bić. Owszem, będą próby podważenia tych zasad, ale za mało tu miejsca, by o tym pisać. Sposoby radzenia sobie z takimi sytuacjami są tematem pełnego dwudniowego szkolenia.

Według mnie system wachtowy to nie tylko tradycja. Skoro przez setki lat wypróbowano ten model współżycia ludzi na jachcie, ja uznaję go za słuszny i sprawdzony. Oczywiście można to kwestionować i poddawać w wątpliwość. Jedno z takich doświadczeń opisałem w pierwszej części tego tekstu.

System wachtowy nie tylko pozwala na organizowanie pracy ludzi, dzieli obowiązki. Najważniejsze, że ustala przy tym wewnętrzną hierarchię już od pierwszej godziny pobytu na jachcie. Jeśli nie popełnisz rażących błędów w pracy z ludźmi na dalszych etapach, masz szansę, że atmosfera rejsu będzie wspaniała i wszyscy wrócą zadowoleni z udziału w imprezie, z nowymi przyjaźniami i planami na przyszłość.

podział na wachty
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail
Kolejny cel Kowalczyka: Transgascogne
Polonez Cup
Powiązane artykuły
  • Powiązane artykuły
  • Więcej od tego autora
Psychologia załogi na długim rejsie – jak zarządzać ludźmi na morzu? fot. Pixabay
Poradniki

Psychologia załogi na długim rejsie – jak zarządzać ludźmi na morzu?

8 kwietnia, 20260
Jacht własny czy czarterowany co lepsze
Poradniki

Jacht własny czy czarterowany — co lepsze, co wybrać?

12 listopada, 20250
Jak czytać umowy czarteru jachtu i unikać pułapek
Poradniki

Jak mądrze czytać umowy czarteru jachtu i unikać pułapek?

12 listopada, 20250
Załaduj więcej
Czytaj też
Polski Związek Żeglarski Fot: Bartosz Modelski
Sport

Klasy Star i 470 przejmują Gdynię!

10 lipca, 20260
Joseph Conrad Fot. George Charles Beresford / National Portrait Gallery / Wikimedia Commons (Domena publiczna)
Nauka, odkrycia, przyroda

Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem?

9 lipca, 20260
Wyspa do saunowania fot. Pexerls/ HUUM │sauna heaters
Żeglarstwo, podróże, wyprawy

Bałtyk: wyspa tylko do saunowania

9 lipca, 20260
Mistrzostwa Świata klasy Europa Fot: Bartosz Modelski
Imprezy

Mistrzostwa Świata klasy Europa w Gdańsku. „Zapowiada się znakomite ściganie”

8 lipca, 20260
Przecinkowiec cholery w Bałtyku, fot. Pexels/Osman A.D.
Nauka, odkrycia, przyroda

Przecinkowiec cholery w Bałtyku. Mamy się bać?

8 lipca, 20260
Stary żeglarz, fot. ChatGPT
Nauka, odkrycia, przyroda

Dlaczego starzy żeglarze nie zapadają na demencję?

8 lipca, 20260
Załaduj więcej
Najnowsze
  • Klasy Star i 470 przejmują Gdynię! 10 lipca, 2026
  • Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem? 9 lipca, 2026
  • Bałtyk: wyspa tylko do saunowania 9 lipca, 2026
  • Mistrzostwa Świata klasy Europa w Gdańsku. „Zapowiada się znakomite ściganie” 8 lipca, 2026
  • Przecinkowiec cholery w Bałtyku. Mamy się bać? 8 lipca, 2026
Losowe teksty

Prokuratura szuka pasażerów Danuty

23 listopada, 2017

Ogłoszono przetarg na zakup Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni

1 grudnia, 2016

200-letni wrak odnaleziony w Oceanie Indyjskim

14 stycznia, 2016

Powieje North Wind

31 maja, 2011

„Zasłyszane” na twojejtubie – Opal

3 grudnia, 2012

Polacy prowadzą w Estonii

5 marca, 2014
Ryby podgryzają turystów

Ryby podgryzają plażowiczów

31 lipca, 2023

Regaty o Puchar Magnolii – 50 lat jachtu Magnolia. Czyli moje pierwsze w życiu regaty

7 czerwca, 2016
Orka bez pocisków manewrujących

Program Orka: nasze okręty podwodne będą bezużyteczne?

26 lutego, 2026

Skuter wodny – Jak wybrać odpowiedni model?

12 czerwca, 2024
Tagi
Antarktyda Bałtyk bezpieczeństwo Chiny Chorwacja Ciekawostki czarter ekologia Gdańsk Gdynia Grecja inwestycja jacht katastrofa klimat konkurs marynarka wojenna morze nagroda NATO nauka ocean okręt Polska port regaty rejs Rosja Selma Expeditions statek stocznia Szczecin słownik targi turystyka Ukraina USA wojna wrak wycieczkowiec wypadek wyprawa wyspa żaglowiec żeglarstwo

    # POPULARNE

    regatyBałtykCiekawostkiekologiarejsnaukajachtRosjasłownikwypadekstatekmarynarka wojennaUSAwyprawaczarterGdańskmorzeokrętkonkursGdynia
    © Copyright 2010-2026, Wszystkie prawa zastrzeżone
    • O nas
    • Regulamin
    • Regulamin sprzedaży
    • Prywatność
    • Kontakt
    Tawernaskpipperow.pl i Morze.org łączą się w jeden portal