Brak produktów w koszyku.
Pokonanie Morza Bałtyckiego wpław zajęło mu 55 godzin. W tym czasie przepłynął ponad 160 km. Była to piąta próba – i pierwsza zakończona sukcesem. Co ważne, nie chodziło tylko o sam wyczyn i miejsce w Wikipedii – Bartłomiej Kubkowski zbierał w ten sposób pieniądze dla fundacji Cancer Fighters wspierającej chorych na raka.
Przepłynięcie Bałtyku – jak się to robi?
Przede wszystkim wytrwale. Jak tłumaczy Marcin Cieślak z Purely Athletic asystujący pływakowi: Przez ten czas nie dotknął ani razu łodzi, nie odpoczywał, nie spał, płynął ruch za ruchem cały dzień.
Największym wyzwaniem jest brak snu. Po drugiej nieprzespanej nocy zaczynają już występować halucynacje, a organizm powoli odmawia posłuszeństwa. Kluczem do zminimalizowania tych objawów jest właściwe przygotowanie: odpowiedni trening i dieta. Przez cały czas pływakowi towarzyszył zespół. Odpowiadał on za bezpieczeństwo i nawigację.
Kim jest Bartłomiej Kubkowski?
Z pewnością odważnym i wytrwałym człowiekiem, a przy tym utytułowanym pływakiem. Ma na swoim koncie wiele medali, jest też rekordzistą świata w pływaniu długodystansowym oraz twórcą projektu Ultra Baltic Swim.
Nasz bohater wystartował w piątek ze Szwecji, a w niedzielę dopłynął do Dziwnowa w powiecie kamieńskim. Aby wyczyn był zaliczony, pływak musiał wyjść na plaże o własnych siłach. Na brzegu powitały go tłumy fanów. On sam, zapytany, jakie to uczcie, przepłynąć Bałtyk wpław, odpowiedział, że jest „tak zmęczony, że jeszcze nie wie”.

