Niemal każde dziecko spędzające wakacje na bałtyckiej plaży prędzej czy później zaczyna kopać tunel. Oczywiście do Chin. Basia nie jest jednak człowiekiem – to nazwa maszyny, która dotarła właśnie do Górek Zachodnich. Jej zadaniem będzie wydrążenie tunelu, który jednak zamiast do Państwa Środka, będzie prowadził do terminala FSRU.
Po co Polsce terminal FSRU?
FSRU, czyli pływająca jednostka magazynująco-regazyfikacyjna umożliwi nam dywersyfikację dostaw gazu ziemnego (LNG). Innymi słowy, pomoże zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski, bo będziemy mogli kupować to paliwo od różnych dostawców.
Mając taki terminal, staniemy się więc bardziej odporni na naciski innych krajów (np. Rosji czy Niemiec) i mniej podatni na zawirowania geopolityczne. Powstająca w Gdańsku instalacja pozwoli na odbiór LNG w ilości pokrywającej ok. 30% naszego zapotrzebowania.
Terminal, jak już wiemy, będzie pływający. Oznacza to, że aby przetransportować gaz z niego na ląd, potrzebna będzie odpowiednia instalacja – i tu na scenę (a nawet na plażę) wkracza Basia.
Tunel pod plażą
Przesył gazu pomiędzy terminalem FSRU a lądem będzie realizowany za pomocą gazociągu umieszczonego w tunelu o długości nieco ponad kilometra. Poprowadzenie połączenia pod morzem i plażą nie wpłynie na estetykę krajobrazu, ale to tylko jedna z korzyści. Równie ważne jest, że taki gazociąg będzie bardziej odporny na ewentualne przypadki, jakie zdarzają się strategicznym instalacjom.
Prace związane z drążeniem tunelu ruszą jeszcze w maju. Basia, która wykona dla nas to zadanie, nie jest jednak zwykłym świdrem. To wielka, specjalistyczna maszyna TBM (Tunnel Boring Machine), nazywana niekiedy kombajnem. Jej najcięższy element waży aż 40 ton, dlatego już samo przetransportowanie Basi do Górek Zachodnich było sporym wyzwaniem logistycznym. Teraz urządzenie przystąpi do pracy – a jeśli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, za ok. 3 miesiące tunel będzie gotowy.


