Przejdź do zawartości
  sobota 5 września 2026
Ważne
2 września, 2026Polska przejmie dowodzenie NATO na Bałtyku. COM-DKM przygotowuje się do nowej roli 1 września, 2026Ponowna wygrana HRM Racing Youth! 31 sierpnia, 2026Mistrzowie Polski w Pucku! 31 sierpnia, 2026Dlaczego Schleswig-Holstein przybył z „kurtuazyjną wizytą”? 30 sierpnia, 2026Puck wita przyszłych Mistrzów Polski 27 sierpnia, 2026Czy NATO obroni Bałtyk bez Amerykanów? 26 sierpnia, 2026Gdzie rozgwiazda ma głowę? 26 sierpnia, 2026UM ogłasza przetarg na następcę Daru Młodzieży. Znowu. 25 sierpnia, 2026On Lemon Rockstars Racing wraca na szczyt! 24 sierpnia, 2026Nietypowa interwencja: do regat dołączyła… sowa
Morze
  • Kup Morze
  • Klub Morza
  • Statki
  • Okręty
  • Podróże
  • Przyroda
  • Sport
  • Kontakt
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
Morze
0
Koszyk

Brak produktów w koszyku.

  Ciekawostki  Bitwa o Gotland – relacja uczestnika
Ciekawostki

Bitwa o Gotland – relacja uczestnika

Jacek ChabowskiJacek Chabowski—22 września, 20150
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail

Tym z Czytelników SSI (oraz Skrytoczytaczom), którzy nie mieli okazji na bieżąco śledzić przebiegu tegorocznych zmagań samotników biorących udział w regatach "Bitwa o Gotland" – polecam lekturę wprowadzającą, czyli news pt. "BITWA ROZGORZAŁA".

Zanim zawodnicy pojawili się na starcie – zamówiłem dla Was specjalną (oczywiście wyłączną) relację od jednego z matadorów, czyli tych, którzy od lat rozdają karty w bałtyckich regatach. Zarówno załogowych, jak i samotniczych.

Już wiecie o kim mowa? Oczywiście – o Jacku Chabowskim.

Więcej historii
Superklej do statków?

Superklej do statków?

28 października, 2021

Polacy na mapach świata

10 marca, 2017

Groźne Malediwy

24 lipca, 2019

Zabierasz piasek na pamiątkę? To kradzież

13 czerwca, 2019

Jacek startował na prawie 10-metrowej długości własnym jachcie "Polled 2" klasyfikowanym w ORC.

Bardzo dziękuję za ciekawie napisaną relację.

Żyjcie wiecznie!
Don Jorge


Jacek ChabowskiWitaj Don Jorge!

Dziękuję za zaciskanie palców i kibicowanie. O tym, ile to znaczy i jakie ma znaczenie dla uczestnika, w dalszej części.

Trochę po reportersku z prywatnymi wstawkami. Mimo, że „Bitwa” nie jest jeszcze imprezą z wiekową tradycją, obrosła już w legendę. Każda z dotychczasowych edycji była wyjątkowa w stosunku do poprzednich. Tym razem nie było inaczej. Pierwsze co rzuciło się w oczy, to długość listy startowej. Takiego przyrostu to nawet Chińczycy nie mieli w najlepszych swoich latach. Bitwa, jak planeta, ma swoją grawitację, która coraz bardziej przyciąga. Rozwój jest czymś dobrym, ale pod warunkiem, że organizatorzy potrafią nad tym zapanować i to ogarnąć. Bez fałszywego umizgiwania się i wazeliny mogę stwierdzić, że udało się im to w stu procentach. W część rozrywkową udało się Krystianowi i Jackowi wpleść treści z tych w rodzaju porządkowych i związanych z bezpieczeństwem. Trudne informacje zostały przekazane rzetelnie (prognoza pogody), ale też bez niepotrzebnego straszenia. Wieczór przedstartowy rozkręcił się całkiem nieźle, ale rozsądek zawodników nakazał im dyskretne opuszczanie imprezy.

Start bez większych zakłóceń w bardzo fajnym, solidnym wietrze. Nowsza Imoca dała się widzieć przez jakąś godzinę i znikała w tempie szybkich promów. W pełnym baksztagu, z rosnącą siłą wiatru zaczęła się szaleńcza jazda. "Polled" wystartował w konfiguracji żaglowej: podstawowe + gennaker. Kierunek wiatru idealny, zatem tuż po starcie asymetryczny czerwony żagiel w górę. Prawo Murphy’ego zadziałało pierwszy raz i natychmiast. Gennaker w wersji cukierkowej – całe szczęście udało się go „rozpakować”. Początkowe prędkości dochodziły do 11 kts i wydawało się, że to już szczyt szczęścia. Nic złudnego. Jak się okazało drugiego dnia, to była dolna granica prędkości. Wraz z oddalaniem się od brzegu, prędkość wiatru rosła, osiągając na wysokości Helu 24 kts (rzeczywisty). Na razie jeszcze daję radę, ale wątpliwości bombardują głowę – czy już zrzucać, czy jechać tak długo jak się da. Łódka sama rozwiązała wątpliwość. Trochę powyżej Rozewia szekla fałowa puszcza gennakera i Murphy znowu się przypomina – żagiel w wodzie, pod łódką, pomiędzy balastem i śrubą. Grot dalej ciągnie – prędkość „spada” do 8 kts. Pomysł, pomysł, koncepcja – co i jak robić. Bez szczegółów, operacja wyciągnięcia żagle zajęła ok. 30 minut. Dwie łódki mnie łykają. Zmęczony i wkurzony nie sprzątam „genka” z pokładu przez kilka godzin. Nocna żegluga nie taka samotna – ukf-ka nie milknie na dłużej niż na kilka minut. Żarty, docinki, ale też dyskretne kontrolowanie każdego – jak nie dołącza się do nie zawsze poważnych konwersacji, to i tak co jakiś czas musi się zameldować, że jest, płynie i wszystko w porządku. Mile na ploterze umykają. Ruch na Bałtyku rośnie – platforma, statki obsługi, strażnik kabla na dnie, wolno „sapiące” tankowce i pędzące jak młodzi biznesmeni promy. Nudy nie ma, noc jest długa. Nad ranem wiatr napina mięśnie i na zegarach pojawia się 35 kts rzeczywistego. Fala też już morska w duecie z wiatrem chce wyrwać jacht spod nóg. Autopilot zmęczony i czasami jakby zasypiał – przechodzę na ręczne. Jazda bez trzymanki. Na logu 13, 14, 17 i łup! 18,2 kts i tak przez około 3 godziny. Gotland i myśl, że zaraz się za nim ukryję i odpocznę. He, he, he – Murphy nie śpi. Mijam dwie wyspy odległe od siebie o kilka mil, a przy tej prędkości wydaje się, że to wąska bramka. Dochodzi mnie Krzysztof na Arao – czy ta łódka dotyka w ogóle wody – śmiga po czubkach fal jak balonik, który uciekł dziecku z plaży. Do Visby 4 mile i przychodzi na radiu wiadomość, że robimy przerwę – nie ukrywam, to dobra wiadomość. W marinie pustki i nagle ożywienie. Robimy ruch. Jachty wchodzą po kolei, odbieramy się i daje się wyczuć ulgę i uznanie dla organizatora za podjętą decyzję. Ogarniamy się, jakieś krótkie rozmowy i trochę szczęśliwy, że to nie u mnie świetlica padam do koi i śpię w jednym kawałku 13 godzin.

Polled 2
"Polled 2" w okazałości

Rano sprawdzamy czy wszyscy dotarli – jednak nie. "Drosomak" i "Perła Gdynia" ciągną dalej bez postoju – twardzielka i twardziel! O 12 start i lecimy dalej z wiatrem. Początkowo na motyla, później genek przeprosił i wjechał na maszt. Górny znak pod wieczór i wprowadzam na ploterze punkt docelowy GW – cholera, 210 mil w prostej linii. Morze się otwiera i zaczynamy pod wiatr. Nie jest źle, wiatr do 20 kts. Po dwóch godzinach tuż obok pojawia się światło topowe – "Drosomak". Odległość ok 15-20 metrów, krzyczę czy wszystko w porządku – gest ręki Oli potwierdza. Trochę mi głupio – wyspałem się w Visby, a dziewczyna leci ciągiem – „twarda sztuka”. Wszyscy ciągną na wschód i południe jak wiatr pozwala. Trochę nudno. Serie snu po 20 minut i jak się okazuje można tak dać radę. Około 2 pogoda pokłóciła się z Neptunem i zaczyna mieć fanaberie. Wiatr kręci, deszcz leje – z której strony wieje? Jachty się rozchodzą, w końcu na Bałtyku jest trochę miejsca. Ukaefka po woli milknie – znak, że odległości się zwiększają. Dzień gdzieś na środku morza. Doganiają mnie trzy małe ptaki. Odważne, żeby nie powiedzieć trochę natrętne. Dwa wlatują do kabiny i tam na gapę podróżują dwie godziny. Sorry, ale muszę wejść do kabiny. Uciekają i zostawiają mało przyjemne pamiątki na stoliku nawigacyjnym. Jak się później okazuje, u Piotra z "Bluesiny" też były „na krzywego” i ślad w koi zostawiły. Kolejna noc z ploterem przed oczami. Trochę jak w grze komputerowej – który z żelaznych potworów chce we mnie trafić i w którym miejscu. Co jakiś czas na radiu wzajemne ostrzeżenia – „słuchaj, po twojej prawej około 15 leci na ciebie jakieś cielsko z prędkością 13 kts”. Mimo, że samotnie, poczucie wspólnoty i braterstwa żeglarskiego ogromne – prawie jak w propagandowym filmie. Super, cholera niby konkurujemy, ale jednak razem. Niech się tam rodziny na lądzie nie martwią, kupą płyniemy! Ostatni dzień – trzeba finał opracować. Wschodnią czy zachodnią stroną zaatakować zatokę.

Piotr z "Bluesiną" radzi sobie z falą doskonale. Walczę ostrością żeglugi i po godzinie czuję się jak Don Kichot. Trochę odpuszczam, później bardziej i się rozjeżdżamy. Liczę na zapowiadaną odkrętkę i lecę prawie na Władkowo – O! brzmi jakoś lokalnie. Faktycznie do GW mniej 30 mil. Jadę i czekam na zmianę wiatru. Nic, co więcej Murphy się przypomina i coś przestawia w prognozie. Jestem w czarnej …dziurze i muszę halsować do Helu. Sparing z Zenkiem z "Oceanny". Jedyna szansa w tym, że wiatr siądzie – Zenek, zawodnik pierwszego sortu – nie odpuszcza i sprowadza Polleda do parteru. Murphy się na mnie obraził i przeniósł się na Oceannę i wyłączył wiatr. Oceanna się spina, ale masa robi swoje i wiatru ma za mało. Polled cwanie wykorzystuje i leci na GW. Wyczekiwana odkrętka przyszła, owszem, ale pięć kabli przed metą. Tam też miła niespodzianka i gigantyczne wzruszenie (starałem się ukryć, w końcu twardziel jestem!). Na "Good Speed’zie" czekają znajomi i część mojej załogi. O, wielkie dzięki, dzięki wszystkim! Rodzinie, przyjaciołom, znajomym, organizatorom i Opatrzności! Dałem radę. Wynik? Wiem już, że będzie kiepsko – ambicja naruszona, ale z drugiej strony to dobrze, bo motywuje i jeszcze wytłumaczenie – przecież to z najlepszymi próbowałem walczyć – zatem siary nie ma. W marinie Delphii (sponsora!) głośne i radosne powitanie. Miło, radośnie, szczęśliwie i znowu to poczucie braterstwa – prawie jak spotkanie z kolegami z dzieciństwa, z którymi najlepsze przygody przeżyliśmy. Uczucie niesamowite. Zmęczenie ogromne, ale spać się nie chce – adrenalina działa.

Polled na mecie
"Polled 2" na mecie (fot. "Sailbook")

Słowa uznania i podziękowania dla:

  • Krystiana – trochę jak przewodnik stada i rodzic stojący przy „piaskownicy” i pilnujący każdego z podopiecznych – profesjonalizm i spokój pod żaglami!
  • Jacka Z. – zawodnik, KAOwiec, ale też organizator – „słuchaj, nie mogę wywołać (kogoś tam), może ty dasz radę? Czekam na informację”;
  • Mariusza i załóg z jachtów obstawy – za to, że im się chciało nad nami czuwać;
  • Oli i innych na brzegu za przygotowania i pozytywne „wszędobylstwo” – tam gdzieś każdy coś chciał i potrzebował (z szukaniem rozmiaru kurtki włącznie J);
  • Sponsorom – za to, że są i wymiernie pomagają – Nie miejcie wątpliwości, Wasz udział będzie doceniony – nie koniecznie szybko, ale na pewno będzie!
  • wszystkich uczestników – to zaszczyt z Wami konkurować – jesteście najlepsi!

Tak się robi dobrą imprezę. Bez przerostu formy nad treścią. W każdej chwili organizatorzy pamiętali, po co to się robi, dla kogo i czemu to ma służyć!

Rodzinom, przyjaciołom, znajomym za ich fizyczną i metafizyczną obecność, za wsparcie – bardzo dziękuję!

Pozdrawiam,
Jacek Chabowski
"Polled 2"

FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail
Pożar na luksusowym jachcie we Włoszech
Mariny Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego z gwarancją jakości
Powiązane artykuły
  • Powiązane artykuły
  • Więcej od tego autora
Ryby wspinają się na wodospadLuvilombo for. Pixabay
Ciekawostki

Rybki wspinające się po pionowych skałach. Takie rzeczy tylko w Kongo

8 kwietnia, 20260
A humpback whale jumping over the sea. fot. Pixabay
Ciekawostki

Dlaczego wieloryby są takie duże?

8 kwietnia, 20260
Mis Wojtek historia
Ciekawostki

Miś Wojtek, co serce miał polskie

1 kwietnia, 20260
Załaduj więcej
Czytaj też
Przejęcie dowodzenie na Bałtyku
Marynarka wojenna

Polska przejmie dowodzenie NATO na Bałtyku. COM-DKM przygotowuje się do nowej roli

2 września, 20260
Polska Liga Żeglarska Fot: Jacek Kwiatkowski
Imprezy

Ponowna wygrana HRM Racing Youth!

1 września, 20260
Mistrzostwa Polski PZŻ Fot: Michał Miler
Imprezy

Mistrzowie Polski w Pucku!

31 sierpnia, 20260
Pancernik „Schleswig-Holstein” ostrzeliwuje Westerplatte, wrzesień 1939. Fot. Associated Press / Imperial War Museums / Domena publiczna
Statki, porty, offshore

Dlaczego Schleswig-Holstein przybył z „kurtuazyjną wizytą”?

31 sierpnia, 20260
PZŻ Fot: Bartosz Modelski
Imprezy

Puck wita przyszłych Mistrzów Polski

30 sierpnia, 20260
Czy NATO obroni Bałtyk bez amerykanów, fot. Pexels/Germannavyphotograph
Marynarka wojenna

Czy NATO obroni Bałtyk bez Amerykanów?

27 sierpnia, 20260
Załaduj więcej
Najnowsze
  • Polska przejmie dowodzenie NATO na Bałtyku. COM-DKM przygotowuje się do nowej roli 2 września, 2026
  • Ponowna wygrana HRM Racing Youth! 1 września, 2026
  • Mistrzowie Polski w Pucku! 31 sierpnia, 2026
  • Dlaczego Schleswig-Holstein przybył z „kurtuazyjną wizytą”? 31 sierpnia, 2026
  • Puck wita przyszłych Mistrzów Polski 30 sierpnia, 2026
Losowe teksty

Shanties 2017 coraz bliżej

20 lutego, 2017

Prawie 50 jednostek zawita do Szczecina

27 kwietnia, 2015

Ku pamięci kapitana Jurkiewicza

12 sierpnia, 2014
By USFWS - Pacific Region - Dr. Sylvia Earle, Construction Worker?, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=101056110

Gdzie diabeł nie może: Sylvia Earle

29 marca, 2023
Czy można ogrodzić jezioro?

Czy można ogrodzić jezioro?

12 maja, 2022

Rafał Moszczyński przerwał rejs

21 listopada, 2019

„Barlovento II” już w domu

27 października, 2014
Mark Zuckerberg

Nowy jacht pana Zuckerberga

15 maja, 2024

Roman Paszke odzyskał jacht

14 czerwca, 2012

5 wskazówek, jak cieszyć się wakacjami w Grecji tak bardzo jak to możliwe!

12 grudnia, 2023
Tagi
Antarktyda Bałtyk bezpieczeństwo Chiny Chorwacja Ciekawostki czarter ekologia Gdańsk Gdynia Grecja historia inwestycja jacht katastrofa klimat konkurs marynarka wojenna morze nagroda NATO nauka ocean okręt Polska port regaty rejs Rosja statek stocznia Szczecin słownik targi turystyka Ukraina USA wojna wrak wycieczkowiec wypadek wyprawa wyspa żaglowiec żeglarstwo

    # POPULARNE

    regatyBałtykCiekawostkiekologiarejsjachtnaukaRosjasłownikwypadekstatekUSAmarynarka wojennawyprawaczarterGdańskGdyniamorzeokrętkonkurs
    © Copyright 2010-2026, Wszystkie prawa zastrzeżone
    • O nas
    • Regulamin
    • Regulamin sprzedaży
    • Prywatność
    • Kontakt