Brak produktów w koszyku.
Niedawno prezydent USA ogłosił, że Cieśnina Ormuz stanie się „amerykańskim terytorium zamorskim”. Donald Trump przyzwyczaił już świat do tego, że jego wypowiedzi nie zawsze ściśle korelują z rzeczywistością. Tym razem – nomen omen – popłynął jeszcze dalej. Terytorium zamorskie nie może się składać z samej wody.
O co chodzi z „amerykańskim terytorium zamorskim”?
Deklaracja Donalda Trumpa dotycząca uznania Cieśniny Ormuz za amerykańskie terytorium zamorskie wywołała niemałą burzę w mediach; wcale nie dlatego, że jest agresywna, ale przez to, że jest pozbawiona sensu. Po prostu z formalnego punktu widzenia przekształcenie akwenu w jednostkę administracyjną Stanów Zjednoczonych jest niemożliwe.
Zwolennicy prezydenta USA tłumaczyli co prawda, że jego wypowiedź jest elementem „radykalnej retoryki politycznej”. W związku z tym należy ją rozumieć jako część wojny psychologicznej. Nie zmienia to jednak faktu, że takie deklaracje stawiają osobę, która je wygłasza, w nieciekawym świetle. Czyżby prezydent mocarstwa (i to morskiego!) nie znał takich podstaw?
Dlaczego cieśnina nie może być terytorium zamorskim USA?
Przede wszystkim z uwagi na fakt, że jest ona szlakiem wodnym, a pojęcie „terytorium zamorskie” wymaga istnienia stałego lądu. Suwerenność państwowa na morzu zawsze jest bowiem wtórna i może być wyznaczona wyłącznie w odniesieniu do linii brzegowej. Czyli mówiąc wprost: trzeba mieć w co wbić flagę. Nie można być właścicielem samej wody.
Pamiętajmy też, że Cieśnina Ormuz ma już właścicieli (i nawet oni nie sprawują nad nią absolutnej kontroli – zgodnie z konwencją UNCLOS muszą szanować prawo do tranzytu dla statków wszystkich bander świata). Północne wybrzeże należy do Iranu, a południowe – do Omanu.
Oznacza to, że jednostronne ogłoszenie Cieśniny Ormuz własnością USA byłoby niczym innym niż nielegalną aneksją. Oczywiście pomiędzy państwami nie ma arbitra – stosunki międzynarodowe z definicji są anarchiczne. Jednak fakt, że dane państwo anektuje cudze terytorium, pociąga za sobą pewne skutki na arenie międzynarodowej. Przykładów nie musimy daleko szukać. Prawdopodobnie w sytuacji aneksji Cieśniny przez USA zareagowałyby inne mocarstwa, np. Chiny.

