Do tej pory uran wydobywano w kopalniach, co pociągało za sobą szereg niedogodności. Naukowcy z Chińskiej Akademii Nauk postanowili jednak wyłamać się z szeregu i zacząć pozyskiwać go z wody morskiej. Wbrew pozorom jest to doskonałe źródło tego pierwiastka: szacuje się, że w oceanach jest około 4,5 mld ton uranu. Dlaczego zatem nikt wcześniej na to nie wpadł?
Pozyskanie uranu z wody morskiej
Z czerpaniem uranu bezpośrednio z morza jest trochę jak z zamianą ołowiu w złoto. Dawno już udowodniono, że da się to zrobić. Po prostu… to się zupełnie nie opłaca. A przynajmniej nie opłacało się aż do dzisiaj. Chińczycy opracowali bowiem nowy materiał, który ma „polować” na jony uranu tak, jak drapieżnik na swoje ofiary. Dzięki temu będzie można rozwiązać dwa problemy naraz: uzyskać paliwo oraz oczyścić wodę (na przykład tę, której Japończycy używają do neutralizacji zanieczyszczeń w Fukushimie).
Jeśli projekt Chińczyków okaże się skuteczny (a na razie jest to nowość, zaprezentowana światu zaledwie kilka tygodni temu), może w przyszłości zmienić sposób, w jaki myślimy o pozyskiwaniu energii. Jak zatem dokładnie działa ten „drapieżnik”?
Jak pozyskać uran z wody?
Zacznijmy od tego, że wszystko dzieje się w skali mikro. Nowy materiał opracowany przez specjalistów z Instytutu Qinghai w Jeziorach Słonych Chińskiej Akademii Nauk jest w stanie aktywnie polować – a zatem musi się jakoś przemieszczać.
Mają do tego służyć metaloorganiczne struktury szkieletowe (MOF). Ich jego działania jest dość złożona, ale jeśli ktoś jest skłonny poświęcić czas, by zrozumieć tę kwestię, warto zajrzeć do marcowego wydania czasopisma „Nano Research”. W wielkim skrócie – MOF jest w stanie zamienić energię świetlną na kinetyczną (czyli światło na ruch). Im więcej światła, tym bardziej przyspieszy i będzie skuteczniej wychwytywać cząsteczki uranu. W sprzyjających warunkach może prowadzić ekstrakcję z wody morskiej na poziomie dochodzącym do 1590 mg/g.
Czy to oznacza rewolucję w energetyce jądrowej? Na razie nie – dzisiaj jest to zaledwie ciekawostka naukowa. Można jednak podejrzewać, że cena uranu oraz możliwości, jakie stwarza posiadanie tego pierwiastka, zmotywują zapewne Chińczyków do rozwinięcia tematu.


