Brak produktów w koszyku.
Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, komu je zadamy. Via Pomerania, która ma się wpisać w projekt „Wojskowego Schengen”, będzie drogą o znaczeniu militarnym i obronnym. Nic więc dziwnego, że za jej budową optuje głównie MON. Mobilność wojsk sojuszniczych ma jednak swoją cenę, a zapłacą ją mieszkańcy niewielkich miejscowości na trasie. Niektórzy z nich boją się, że inwestycja ich ominie, a inni — że ich akurat nie ominie.
O co chodzi z „Wojskowym Schengen”?
W listopadzie 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła pakiet dokumentów o nazwie Military Mobility 2025. Jego kluczowym elementem ma być projekt rozporządzenia dotyczącego transportu wojskowego, dzięki któremu powstaną wspólne, jednolite zasady przerzucania żołnierzy i sprzętu w państwach unijnych. Aby jednak powstał, trzeba pokonać szereg biurokratycznych przeszkód. Prace nad tym niełatwym zadaniem mają potrwać do końca bieżącego roku.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, zostaną utworzone jednolite procedury, uproszczenia celne, a większość formalności będzie można załatwić drogą cyfrową (co stanowi miłą odmianę, biorąc pod uwagę słowa przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO, adm. Giuseppe Cavo Dragone, że NATO ma przygotowanych 4000 stron procedur na wypadek wojny…). Elementem „Wojskowego Schengen” ma być również zbudowanie odpowiednich połączeń drogowych – takich jak Via Pomerania.
Czym będzie Via Pomerania?
Droga połączy port w Ustce z bazą w Bydgoszczy, a jeśli dobrze pójdzie, w przyszłości zostanie przedłużona dalej na południe. Najprawdopodobniej będzie ona inwestycją typu dual-use, co oznacza, że w czasie pokoju posłuży nam do wypadu nad morze, ale w razie wojny będą się nią mogli poruszać żołnierze krajów sojuszniczych. Dlatego właśnie trasa musi mieć odpowiednie parametry: wiadomo, że będzie to droga dwujezdniowa klasy GP, pozbawiona barierek, co umożliwi transport ponadgabarytowy bez konieczności demontażu tego typu przeszkód.
Nie ustalono na razie, jaki przebieg będzie mieć Via Pomerania. Wedle najbardziej rozpowszechnionej (ale nie jedynej) wersji będzie to trasa Ustka → Słupsk → Bytów → Chojnice → Sępólno Krajeńskie → Bydgoszcz. Szczegóły pozostają jednak w strefie domysłów, co budzi wiele emocji wśród mieszkańców i samorządów gmin położonych na jej trasie. Niektórzy boją się nadmiernego ruchu pojazdów środkiem swojej miejscowości. Inni z kolei obawiają się, że Via Pomerania ich ominie, przez co ruch się zmniejszy, a ich biznesy ucierpią. Z pewnością wielkim wygranym będzie port w Ustce, który zyska na znaczeniu dzięki lepszej komunikacji z resztą kraju.
Ustalono już wstępny kosztorys – budowa będzie kosztowała co najmniej 12 miliardów złotych, a środki (chociaż nie wiadomo, w jakiej części) mają pochodzić z Unii Europejskiej. Na razie nie wiadomo jednak, czy Via Pomerania w ogóle powstanie. Ministerstwo Infrastruktury informowało, że nie prowadzi obecnie prac nad tą inwestycją. Jednocześnie MON podkreśla jej znaczenie dla obronności i optuje za utworzeniem tzw. szybkiej ścieżki realizacji tego projektu.

