Brak produktów w koszyku.
Przedstawiciele Bundesamt für Verfassungsschutz mówią wprost o możliwości sabotażu ze strony obcych państw. Warto przypomnieć, że Rosja nie jest członkiem NATO i choćby z tego powodu należy zachować pewną rezerwę, współpracując z nią w zakresie wojskowości.
Specjaliści BfV podkreślają też, że systemy nawigacyjne montowane w niemieckich okrętach podwodnych powinny pochodzić z państw Unii Europejskiej, a przynajmniej z krajów NATO. W przeciwnym razie atak cybernetyczny może nie tylko utrudnić nawigację, ale w skrajnym wypadku nawet unieruchomić okręty podwodne Deutsche Marine. Dane nawigacyjne z rosyjskich systemów mogą przecież łatwo zostać podsłuchane i zmanipulowane. I co wtedy?
No właśnie
Ta sytuacja budzi zaniepokojenie nie tylko BfV, ale też niemieckich polityków. Tobias Lindner, będący rzecznikiem ds. polityki obronnej grupy parlamentarnej partii Zielonych, oficjalnie wezwał dowództwo Bundeswehry do złożenia zapewnienia, iż rosyjskie oprogramowanie nawigacyjne nie stanowi zagrożenia dla obronności niemieckiej marynarki wojennej. Zażądał też wyjaśnienia, co takiego kierowało decydentami, że podjęli i kontynuowali przez kilkanaście lat współpracę z rosyjską spółką.
Ta sytuacja budzi zaniepokojenie nie tylko BfV, ale też niemieckich polityków. Tobias Lindner, będący rzecznikiem ds. polityki obronnej grupy parlamentarnej partii Zielonych, oficjalnie wezwał dowództwo Bundeswehry do złożenia zapewnienia, iż rosyjskie oprogramowanie nawigacyjne nie stanowi zagrożenia dla obronności niemieckiej marynarki wojennej. Zażądał też wyjaśnienia, co takiego kierowało decydentami, że podjęli i kontynuowali przez kilkanaście lat współpracę z rosyjską spółką.

