Brak produktów w koszyku.
25 czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Marynarza. To dobra okazja, by zastanowić się, ile w tym zawodzie jest romantycznej włóczęgi, a ile twardej rzeczywistości. Dzisiaj warto też podziękować ludziom morza za ich ciężką pracę – gdyby nie ona, współczesny świat wyglądałby zupełnie inaczej. Przecież 90% wszystkiego, co konsumujemy, dociera do nas drogą morską.
Dzień Marynarza – kto to wymyślił?
Mimo iż ludzie są obecni na morzach i oceanach od tysięcy lat, Dzień Marynarza wcale nie jest starożytną tradycją. Tak naprawdę jest to wynalazek… XXI wieku. Pomysł utworzenia takiego święta padł podczas Konferencji Dyplomatycznej w Manili na Filipinach, która w czerwcu 2010 roku przyjęła wiele poprawek do międzynarodowej konwencji o wymaganiach w zakresie wyszkolenia marynarzy, wydawania świadectw oraz pełnienia wacht (STCW).
Miejsce nie było przypadkowe – obywatele Filipin mają bardzo mocną reprezentację wśród marynarskiej braci. Według różnych źródeł stanowią oni od 14 do 33% ogółu marynarzy – i już ta rozbieżność powinna dać nam do myślenia na temat ciemnych stron tego zawodu.
Po co jest Dzień Marynarza?
Jak czytamy w Rezolucji nr 19 przyjętej na wspomnianej konferencji, ustanowienie Dnia Marynarza ma trzy istotne zadania do spełnienia:
- Podniesienie globalnej świadomości na temat fundamentalnego wkładu tych ludzi w światowy handel i gospodarkę.
- Zwiększenie widoczności ich pracy z naciskiem na godność i bezpieczeństwo.
- Wezwanie rządzących do opracowywania polityki wspierającej pracę na morzu.
Faktem jest, że zawód marynarza był i nadal jest bardzo wymagający. Jednym z najważniejszych wyzwań pozostaje tu izolacja i związane z nią konsekwencje: odcięcie od rodziny, samotność, monotonia, stres, praca pod presją czasu… Zdarzają się też dodatkowe trudności – z najnowszych lat warto wspomnieć covid, zamknięcie cieśniny Ormuz, ataki Huti…
Odrębną kwestią i prawdziwym rakiem tej branży nieuczciwi armatorzy, porzucający marynarzy bez wypłaty, bez wody i pożywienia, a co najważniejsze, bez możliwości powrotu do domu. Co ważne, wcale nie są to rzadkie sytuacje – w 2023 roku było ponad 100 takich przypadków.
Czy istnieje Dzień Żony Marynarza?
Owszem, istnieje – chociaż nieoficjalnie i nie z inicjatywy IMO ani innych międzynarodowych organizacji. Święto zostało ustalone, jak to się mówi, oddolnie: stworzyły je żony amerykańskich marynarzy, wybierając datę 18 maja. Co ciekawe, panie marynarzowe z innych krajów, niezależnie od amerykańskich koleżanek, zaczęły świętować razem z mężami, czyli 25 czerwca. Tak naprawdę data nie jest jednak ważna – ale idea już tak.
Żony marynarzy pozostają jeszcze głębiej w cieniu niż sami marynarze. Ich praca jest niewidoczna, wyzwania pomijane, a role, jakie pełnią w rodzinie, często zbywane są żartem. Tymczasem marynarz i jego żona to zespół – a fakt, że członkowie tego zespołu bywają oddaleni od siebie o tysiące mil morskich, wcale tego nie umniejsza; przeciwnie, dowodzi, że wzajemne oddanie to podstawa. W Dniu Marynarza doceńmy więc wszystkich – zarówno tych, co pracują na morzu, jak i tych, którzy na nich czekają na lądzie.
I na koniec mała dygresja: zawód marynarza wykonują też kobiety, chociaż jest ich zaledwie 1-2%. Mimo to zdarzają się takie panie, które pokonują bariery – przede wszystkim te w głowach. Mężowie, czekający na nie w domu, pewnie też nie mają lekko. Pamiętajmy o nich przynajmniej dzisiaj.


