Fał i jego kontra
Fał służy więc do podnoszenia różnego ustrojstwa – a co je opuszcza? To zależy, mamy tu bowiem dwie opcje – mechanizmem opuszczającym jest albo siła grawitacji, albo… druga lina, czyli kontrafał. Zwykle (choć nie zawsze, żeby nie było zbyt prosto) fał i kontrafał różnią się kolorem, co znacznie ułatwia życie żeglarzom, o ile oczywiście włożą nieco wysiłku w zapamiętanie kolorów i ich przeznaczenia – trochę, jak saper amator w amerykańskim filmie i jego odwieczny dylemat pt. „który kabelek przeciąć, niebieski czy czerwony?”.
Fałów szczęśliwie się nie przecina, natomiast luzuje się je lub wybiera. Dlatego, w przypadku pierwszej opcji, do opuszczenia danego elementu wystarczy poluzowanie fału, zaś resztę załatwia za nas fizyka. Jeśli natomiast dany element posiada fał i kontrafał, za każdym razem jeden z nich trzeba będzie wybierać (czyli ciągnąć), a drugi – luzować.
Fały i spółka
Fałów jest na pokładzie od groma, zaś dla uproszczenia ich nazwy tworzy się od tego, czym poruszają. I tak: fał grota to grotfał, fał foka to fokfał, itd.
Na tym jednak fałowych historii nie koniec. Istnieje bowiem coś takiego, jak róg fałowy żagla – czyli górny róg, do którego mocuje się fał, przewlekając go przez, uwaga… ucho fałowe.
Ucho to nic innego, jak umocniony otwór w żaglu, do którego mocuje się fał za pomocą węzła bądź szekli, co umożliwia sprawne zawiadywanie żaglem, i to bez użycia przemocy. Fał biegnie od ucha fałowego w kierunku topu masztu, a następnie w dół w stronę pokładu. W przypadku cięższych żagli do ucha fałowego montuje się stalową linę z blokiem, co daje dodatkowe przełożenie i ułatwia wciąganie żagli. Jeśli zaś bloczki nie wystarczą, stosuje się tzw. windę fałową, obsługiwaną z użyciem korby (oraz rąk żeglarzy) lub prądu.
Etymologia
Termin fał pochodzi od holenderskiego słowa val, oznaczającego… zasadzkę. Wywodzi się bowiem od wyrazu valle, oznaczającego urządzenie wyposażone w linkę i służące do chwytania małych zwierząt, poprzez gwałtowne opadanie pokrywy lub drzwi. Valle oznaczało też w przenośni schwytanie bądź usidlenie kogoś, niekoniecznie z użyciem liny.


