Przejdź do zawartości
  niedziela 12 lipca 2026
Ważne
11 lipca, 2026Silny wiatr i wysokie fale otworzyły rywalizację na Mistrzostwach Świata klasy Europa 2026 11 lipca, 2026Trzy medale dla Polski podczas Mistrzostw Świata Juniorów 10 lipca, 2026Klasy Star i 470 przejmują Gdynię! 9 lipca, 2026Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem? 9 lipca, 2026Bałtyk: wyspa tylko do saunowania 8 lipca, 2026Mistrzostwa Świata klasy Europa w Gdańsku. „Zapowiada się znakomite ściganie” 8 lipca, 2026Przecinkowiec cholery w Bałtyku. Mamy się bać? 8 lipca, 2026Dlaczego starzy żeglarze nie zapadają na demencję? 8 lipca, 2026Kolejny etap Energa Nord Cup 2026 7 lipca, 2026Olimpijskie skiffy rozpoczynają Mistrzostwa Europy!
Morze
  • Kup Morze
  • Klub Morza
  • Statki
  • Okręty
  • Podróże
  • Przyroda
  • Sport
  • Kontakt
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
Morze
0
Koszyk

Brak produktów w koszyku.

  Rejs po historii  Historia rekordu Sydney Hobart
Rejs po historii

Historia rekordu Sydney Hobart

Anna CiężadłoAnna Ciężadło—26 lutego, 20180
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail

Nie tak dawno temu mogliśmy podziwiać wyczyny śmiałków, pragnących pokonać tę piekielną trasę w jak najkrótszym czasie. I przeżyć. Co nie zawsze jest oczywiste. Jak zapewne pamiętacie, nie obyło się tu bez zgrzytów, a nawet lekkiego niesmaku, związanego z ustępowaniem (albo i nie) pierwszeństwa.

Nie był to jednak pierwszy raz, kiedy te regaty wywołały burzliwe emocje. Przyjrzyjmy się zatem, jak to szaleństwo się zaczęło i dlaczego nazywane jest… pralką.

[t][/t] [s]Fot. JJ Harrison, Wikipedia[/s]

Początki

Jak to zwykle bywa, początki regat Sydney-Hobart były całkiem niewinne; po prostu, grupa przyjaciół postanowiła zrobić sobie przyjemny rejs z Sydney na Tasmanię. Zupełnie „na lajciku”, bez ciśnienia na bicie jakichkolwiek rekordów. A że trasę wybrali iście morderczą, to już zupełnie inna historia.

O wyprawie zapewne nikt by nigdy nie usłyszał, jednak do imprezy włączył się pewien oficer Royal Navy, niejaki John Illingworth. Zaproponował on, że skoro już płynąć, to czemu by nie zorganizować regat?

Rzecz miała miejsce w roku 1945, kiedy wszyscy mieli serdecznie dość wojny, więc Illingworth słusznie zauważył, że taki czysto sportowy wyścig mógłby pomóc Australijczykom zapomnieć o facetach z karabinami, a zarazem symbolicznie rozpocząć nowy etap w życiu. Pomysł uznano za przedni – a zwycięstwo w rzeczonych regatach niemal od początku potraktowano jako sprawę dumy narodowej. Tym  bardziej, że „byle kto” nie miał nawet co próbować, bo trasa, jak większość rzeczy w Australii, była raczej hardcorowa.

 

„Pralka na żeglarzy”

Regaty wystartowały i właściwie od początku stały się „świecką tradycją”, a zarazem – legendą. W dużej mierze przyczyniła się do tego sama natura, która przygotowała dla żeglarzy nie lada atrakcje.

Regaty Sydney-Hobart nazywa się niekiedy „pralką”, co i tak jest łaskawym określeniem: tak naprawdę wypadałoby nazwać je maglem. Tak się niefortunnie składa, że trasa, jaką wymyślili sobie Australijczycy, biegnie przez wody znane ze wściekłych wiatrów i gigantycznych, mało przewidywalnych fal. Niewiele pomaga nawet fakt, że wyścigi odbywają się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Czyli, jakby nie patrzeć, w samym środku lata.

Ekstremalnie trudne warunki powodują, że każdego roku pewna liczba załóg rezygnuje z udziału i kończy regaty w ostatnim osłoniętym porcie przed wejściem w cieśninę Bassa, noszącym jakże mylącą nazwę: Eden. Ci, którzy nie zrezygnują, mają natomiast realną szansę skończyć ten wyścig w prawdziwym edenie.

 

Zwycięzcy

Zwycięzcą pierwszych w historii regat Sydney-Hobart był jacht „Rani”, któremu pokonanie morderczej trasy zajęło dokładnie 6 dni 14 godzin i 22 minuty. Tak, płynęli niemal tydzień: dzisiaj może się nam wydawać, że to strasznie długo, jednak miejmy na uwadze, że działo się to kilkadziesiąt lat temu, kiedy technologia była odrobinę inna.

W rok później regaty wygrał jacht „Morna”, któremu na pokonanie trasy wystarczyło zaledwie 5 dni 2 godziny i 53 minuty. Dwa lata później ten sam jacht pobił własny rekord o niemal dobę, dopływając na miejsce w 4 dni 5 godzin i 1 minutę.

Wielokrotnych zwycięzców było zresztą więcej. „Morna”, po wymienionych zwycięstwach została zakupiona przez panów Franka i Johna Livingstonów, którzy co prawda zmienili jej imię na „Kurrewa IV” (wybaczmy im to), ale za to sprawili, że łódź wygrywała regaty w latach 1954, 1956, 1957 i 1960.

Multirekordzistą Sydney-Hobart był również jacht „Astor”, który zwyciężył w latach 1961, 1962 i 1964 oraz „Bumblebee”, przemianowany potem na „Ragamuffin”, który zwyciężał w 1979, 1988 i 1990 roku.

Więcej historii

Historia rekordu Sydney Hobart

26 lutego, 2018

 

Uparciuch

Zauważyliście zapewne, że pośród wielokrotnych rekordzistów Sydney-Hobart zabrakło jednostki, o której ostatnio było bardzo głośno, a mianowicie: „Wild Oats XI". Ale to tylko dlatego, że ta uparta łódeczka, zawiadywana przez równie upartą załogę, zasługuje na osobny akapit.

„Wild Oats XI” po raz pierwszy wygrał w roku 2005, ustanawiając nowy rekord: 1 dzień 18 godzin 40 minut. Kiedy rok później znów zwyciężył, był pierwszym jachtem od 40 lat (!), któremu udała się taka sztuka. Nic zatem dziwnego, że rozbudziło to apetyt na kolejne zwycięstwa. Jacht wygrywał zatem niemal co roku, okazjonalnie tylko oddając zwycięstwo innym jednostkom.

Skutkiem tego, „Wild Oats XI” jest jak dotąd jedynym jachtem, jakiemu udało się wygrać aż cztery razy pod rząd. W dodatku, w 2012 roku łódź pod wodzą Marka Richardsa poprawiła własny rekord z 2005 roku, dopływając do mety w 1 dzień 18 godzin i 23 minuty.

Można zatem zrozumieć, dlaczego w zeszłorocznych regatach załoga wolała zaryzykować kolizję i wymusić pierwszeństwo, byle znów dopłynąć jako pierwsza. Oczywiście fakt, że rozumiemy motywy nie oznacza, że popieramy takie postępowanie. Ambicja to dobra rzecz, ale wzajemny szacunek – jeszcze lepsza.

 

Straszny ‘98

Jak już wiemy, Sydney-Hobart to regaty niezwykle trudne; niekiedy jednak okazują się wręcz zabójcze, czego smutny dowód mogliśmy oglądać w roku 1998. Na ogólną katastrofę złożyło się wówczas kilka czynników: wyjątkowo niski układ ciśnienia atmosferycznego, wyjątkowo uparte przeciwne prądy morskie i wyjątkowo silny sztorm, okraszony wiatrem, sięgającym 70 węzłów oraz kilkunastometrowymi falami. Jednym słowem, nie mogło chyba być gorzej.

Mimo tak niesprzyjających warunków, spośród 115 startujących załóg wycofało się zaledwie 66. Czyli mniej więcej połowa. Reszta postanowiła walczyć, co było posunięciem odważnym, ale też niezmiernie ryzykownym, żeby nie powiedzieć – głupim.

Kiedy sytuacja stała się już nie do zniesienia, musiała interweniować australijska Marynarka Wojenna, która uruchomiła akcję ratunkową na nieznaną dotąd skalę. Podjęto z wody 50 poobijanych rozbitków. 6 osób zginęło. Na dno poszło 5 jachtów. Zniszczeń w sprzęcie, potrzaskanych masztów i poszarpanych żagli nikt (może prócz właścicieli oraz agentów firm ubezpieczeniowych) nie liczył.

 

Sydney-Hobart dzisiaj

W pierwszej edycji regat wystartowało dokładnie 9 jachtów. Dziś, jak wiemy, pływa ich troszkę więcej: przykładowo, w 2017 roku w wyścigu wzięły udział 102 jednostki, na których płynęło w sumie ponad 1000 żeglarzy.

Warto też wspomnieć, że jachty, jakie startowały w początkowych edycjach regat, dziś byłyby właściwie bez szans. Za współczesnymi zwycięzcami stoją bowiem nowoczesne materiały, super-hiper-kosmiczne technologie, precyzyjne modele matematyczne, a przede wszystkim – potężne środki finansowe, pozwalające nabyć cale to dobro.

Oczywiście doświadczenie, umiejętności oraz wiedza członków załogi nadal mają ogromne znaczenie, jednak faktem jest, że regaty coraz mniej przypominają sport czy zabawę – a trochę bardziej wyścig żeglarskich zbrojeń.

Nadal jednak rozbudzają ogromne emocje, bo pomimo całego postępu technologicznego, dopłynięcie do mety (niekoniecznie na pierwszym miejscu) wciąż stanowi wyzwanie, a wściekłe morze nadal lubi nam pokazać, kto tu naprawdę rządzi. Bo na pewno nie człowiek.

 

 

 

 

 

 

regatyrekordSydney-Hobart
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail
Złoty pociąg to ściema. Co innego złoty… statek
Konwent Komandorów jak malowany
Powiązane artykuły
  • Powiązane artykuły
  • Więcej od tego autora
Rejs po historii

Największa katastrofa morska w czasach pokoju

8 kwietnia, 20260
Mis Wojtek historia
Ciekawostki

Miś Wojtek, co serce miał polskie

1 kwietnia, 20260
Rejs po historii

Po co wracał się Czarniecki?

24 marca, 20200
Załaduj więcej
Czytaj też
Mistrzostwa Świata klasy Europa Fot: Bartosz Modelski
Imprezy

Silny wiatr i wysokie fale otworzyły rywalizację na Mistrzostwach Świata klasy Europa 2026

11 lipca, 20260
Polski Związek Żeglarski Fot: Sander van der Borch
Imprezy

Trzy medale dla Polski podczas Mistrzostw Świata Juniorów

11 lipca, 20260
Polski Związek Żeglarski Fot: Bartosz Modelski
Sport

Klasy Star i 470 przejmują Gdynię!

10 lipca, 20260
Joseph Conrad Fot. George Charles Beresford / National Portrait Gallery / Wikimedia Commons (Domena publiczna)
Nauka, odkrycia, przyroda

Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem?

9 lipca, 20260
Wyspa do saunowania fot. Pexerls/ HUUM │sauna heaters
Żeglarstwo, podróże, wyprawy

Bałtyk: wyspa tylko do saunowania

9 lipca, 20260
Mistrzostwa Świata klasy Europa Fot: Bartosz Modelski
Imprezy

Mistrzostwa Świata klasy Europa w Gdańsku. „Zapowiada się znakomite ściganie”

8 lipca, 20260
Załaduj więcej
Najnowsze
  • Silny wiatr i wysokie fale otworzyły rywalizację na Mistrzostwach Świata klasy Europa 2026 11 lipca, 2026
  • Trzy medale dla Polski podczas Mistrzostw Świata Juniorów 11 lipca, 2026
  • Klasy Star i 470 przejmują Gdynię! 10 lipca, 2026
  • Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem? 9 lipca, 2026
  • Bałtyk: wyspa tylko do saunowania 9 lipca, 2026
Losowe teksty

Velux 5 Oceans – Van Liew pierwszy, trwa emocjonująca walka o miejsca na podium

2 marca, 2011

Czy zmiana nazwy łodzi przynosi pecha?

25 listopada, 2016
atak rekina w Egipcie

Atak rekina w egipskim kurorcie

30 grudnia, 2024

Filmowe święto miłośników żagli

29 marca, 2013

Karolina Winkowska wygrała pierwsze zawody Pucharu Świata w kitesurfingu 2016

22 marca, 2016
wielki finał

Mamy zwycięzcę Wielkiego Finału PGE eSailing 2024

9 grudnia, 2024

Amerykańska pętla Selmy

26 października, 2015

Kpt. Zbigniew Puchalski i jego „Miranda”

13 maja, 2013
Pomocna dłoń

Rosyjskie S.O.S. i pomocna… ukraińska dłoń

21 marca, 2023

W krainie śluz, zwodzonych mostów i czapli – czyli żegluga po Pętli Żuławskiej (cz.2.) Od Malborka do Rybiny

17 lutego, 2014
Tagi
Antarktyda Bałtyk bezpieczeństwo Chiny Chorwacja Ciekawostki czarter ekologia Gdańsk Gdynia Grecja inwestycja jacht katastrofa klimat konkurs marynarka wojenna morze nagroda NATO nauka ocean okręt Polska port regaty rejs Rosja Selma Expeditions statek stocznia Szczecin słownik targi turystyka Ukraina USA wojna wrak wycieczkowiec wypadek wyprawa wyspa żaglowiec żeglarstwo

    # POPULARNE

    regatyBałtykCiekawostkiekologiarejsnaukajachtRosjasłownikwypadekstatekmarynarka wojennaUSAwyprawaczarterGdańskmorzeokrętkonkursGdynia
    © Copyright 2010-2026, Wszystkie prawa zastrzeżone
    • O nas
    • Regulamin
    • Regulamin sprzedaży
    • Prywatność
    • Kontakt
    Tawernaskpipperow.pl i Morze.org łączą się w jeden portal