Brak produktów w koszyku.
Głęboko na dnie oceanów mieszka sobie stworzenie zwane gigantycznym równonogiem (Supergiant isopod, a dla uczonych – Bathynomus). Jest skorupiakiem i ogólnym zarysie przypomina połączenie żuczka z autobusem-ogórkiem. Ten na zdjęciu, to jego malutki, lądowy kuzyn (ale rodzinne podobieństwo jest zachowane). Co jednak najciekawsze, to morskie stworzenie może nie jeść przez… pięć lat. A wszystko to dzięki kradzieży genów.
Czy można nie jeść – i żyć?
Okazuje się, że można, przynajmniej przez pewien czas. Przykładowo pająki całkiem nieźle sobie radzą, dlatego są idealnymi zwierzątkami domowymi. Można je zostawić i pojechać na wakacje bez potrzeby angażowania kogoś do opieki nad nimi. A swoją drogą, to byłby ciekawy zawód: spidersitter…
Wróćmy jednak do meritum.
Natura przyzwyczaiła nas do tego, że duże stworzenia dużo jedzą. Przykładowo płetwal błękitny pożera 4 tony kryla dziennie, a jeśli ma wyjątkowy apetyt, może pochłonąć nawet cztery razy więcej.
Nasz bohater ma co prawda tylko pół metra długości, ale jak wskazuje jego nazwa, w świecie równonogów to prawdziwy rekordzista. Jego kuzyni (możemy spotkać ich w lesie lub pod kamieniami) rzadko osiągają 4 cm. Dlaczego zatem może nie jeść przez 5 lat?
Bezczelna kradzież genów
Gigantyczne równonogi żyjące na dnie oceanu od dawna fascynowały uczonych, a żaden z nich nie potrafił wyjaśnić, jakim cudem potrafią przetrwać tak długie okresy ścisłego postu. Niedawno nastąpił jednak przełom w badaniach, a uczeni, którzy go dokonali, opublikowali szczegóły na łamach portalu Nature.
Okazało się, że za tę cechę odpowiada poziomy transfer genów, czyli „przeskakiwanie DNA”. Innymi słowy, nastąpiła tu ordynarna kradzież genu odpowiadającego za metabolizm. Jej ofiarami padły bakterie, u których takie transfery nie są niczym niezwykłym.
Sęk w tym, że to „przeskakiwanie” praktycznie nie występuje u wyższych organizmów, a równonogi do takich się zaliczają. Dzięki genowi od bakterii potrafią ekstremalne spowolnić zużycie energii i czekać nawet kilka lat, aż jakiś smaczny kąsek uprzejmie opadnie na oceaniczne dno.
I po co nam ta wiedza?
Naukowcy mogą odczuwać zawodowe podniecenie, czytając o zadziwiającym metabolizmie morskich równonogów – ale czy przeciętny Kowalski będzie coś z tego miał? Jeśli wszystko pójdzie dobrze – owszem. Jak podkreślają autorzy badania, zrozumienie mechanizmów występujących u głębinowych równonogów posłuży do opracowania nowych strategii w medycynie.
Ta wiedza przyda się w leczeniu wielu chorób metabolicznych, a także w przedłużaniu żywotności komórek w warunkach niedotlenienia. Wygląda więc na to, że cierpliwy, głębinowy skorupiak ma ludzkości wiele do zaoferowania.


