Brak produktów w koszyku.
Namorzyny to inaczej mangrowce, czyli takie „drzewa na szczudłach” stojące w wodzie. Porastają brzegi morskie w strefie międzyzwrotnikowej i są okresowo zalewane przez morze, ale znoszą to dzielnie dzięki swoim niesamowitym korzeniom. Jeszcze na początku wieku ich ilość była tak mała, że obawiano się, iż zupełnie znikną. Teraz sytuacja wygląda dużo, dużo lepiej: mangrowców przybywa. I nie jest to przypadek.
Po co nam lasy namorzynowe?
Mangrowce nie tylko ładnie prezentują się w katalogach biur podróży, ale przede wszystkim pełnią bardzo ważne funkcje w przyrodzie. Można powiedzieć, że przynoszą nam trzy główne korzyści:
- Tworzą naturalną barierę tłumiącą siłę huraganów i fal. Każdy z nas widział zapewne rzędy palików wbitych w dno przy brzegu Bałtyku. Namorzyny działają tak samo: rozbijają masy wodne i chronią wybrzeża. Są nawet w stanie zmniejszyć siłę uderzenia tsunami, zmniejszając straty na lądzie.
- Wspierają bioróżnorodność, bo są unikalnym, bezpiecznym środowiskiem życia dla wszelkich małych stworzeń – a także dla paru dużych, zanim te zdążą urosnąć. Między korzeniami mangrowców kryją się młode rybki, skorupiaki, ptaki wodne i inne zwierzęta.
- Spowalniają zmiany klimatyczne, bo pochłaniają ogromne ilości dwutlenku węgla. Jak twierdzą specjaliści, hektar lasu namorzynowego pochłania cztery razy więcej CO2 niż hektar lasu deszczowego.
Gdzie rosną namorzyny?
Jak już wiemy, w strefie podzwrotnikowej. I tak się niestety składa, że wiele krajów, które się tam znajdują, podchodzi do ekologii z – delikatnie mówiąc – niefrasobliwością. Na przykład z zapamiętaniem wycina namorzyny.
Efekty tych decyzji bywają tragiczne, zwłaszcza w czasach zmian klimatycznych i związanych z nimi gwałtownych zjawisk pogodowych – ale stanowią też materiał badawczy dla naukowców.
Uczeni z Uniwersytetu Tulane postanowili więc przyjrzeć się krajom Azji Południowej i Południowo-Wschodniej i sprawdzić, jak bardzo – dosłownie – wtopiły państwa, które wycięły lasy namorzynowe. Wyniki analiz opublikowali na łamach czasopisma „Science”.
Jak powiedzieli: „Niektóre wyspy były pokryte namorzynami i po tsunami były nadal bardzo dobrze chronione, dzięki czemu wzrosła świadomość społeczna na temat znaczenia ochrony namorzynów”. Tam, gdzie lasy wycięto, niszczycielska siła wody nie miała żadnych barier.
Co z tego wynika?
Przez większość minionego stulecia namorzyny zasadniczo znikały – teraz jednak sytuacja zaczęła się zmieniać. Świadomość ludzi dotyczącą znaczenia tych formacji roślinnych wzrosła, a co za tym idzie, mangrowce zyskały drugą szansę. Ludzie dzięki nim – również.
„To, co teraz obserwujemy, to prawdziwa zmiana. Namorzyny wykazują obecnie globalny wzrost netto, a tempo degradacji zwalnia” powiedział Daniel Friess, profesor nauk o Ziemi i środowisku na Uniwersytecie Tulane i dyrektor The Mangrove Lab. „Chociaż niektóre namorzyny wciąż giną, może to być wyjątkowy przykład sukcesu w ochronie przyrody i ważny powód do optymizmu w kontekście działań na rzecz klimatu”.


