Brak produktów w koszyku.
Posłuchajcie tej historii O niedźwiedziu, co szedł z wojskiem Metrykalnie może Arab Więcej historii Zatopione cywilizacje na dnie Bałtyku2 listopada, 2023 Miś Wojtek, co serce miał polskie1 kwietnia, 2026 Wenecja Północy. Rejs na MS Chemik, 1972 r.14 maja, 2026 Wielka ściema, czyli wikingowie i rogate hełmy13 stycznia, 2022 Ale serce to miał polskie – śpiewa Marika & Maleo Reggae Rockers w Piosence o Wojtku. Na terenie sopockiej parafii św. Jerzego u szczytu ulicy Bohaterów Monte Cassino odsłonięto 1 września 2019 roku, w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, niezwykły pomnik – misia Wojtka, niedźwiedzia brunatnego, adoptowanego podczas II wojny światowej przez polskich żołnierzy 2. Korpusu Armii Andersa. Trzymiesięcznego misia kupili polscy żołnierze od małego chłopca w miejscowości Hamadan w Iranie za puszkę konserwy z wołowiną, suchary, czekoladę i oficerski nóż. Opiekunem niedźwiadka i jego „ojcem chrzestnym” został kapral Piotr Prendysz. Nadał mu imię Wojtek – od Wojciecha, które oznacza ‘wojaka przynoszącego pociechę’ lub ‘wojownika, któremu walka sprawia radość’. Żołnierze karmili malca rozcieńczonym skondensowanym mlekiem za pomocą butelki po wódce i szmacianego smoczka. Rozpieszczali nowego towarzysza broni, podtykali smakołyki, urządzali z nim słynne w całym korpusie zapasy. Miś uwielbiał te „walki”, nigdy nikomu nie zrobił żadnej krzywdy, a wyrazem najwyższej sympatii było dokładne wylizanie twarzy uczestników zawodów. Gdy podrósł, opiekunowie planowali przekazać go generałowi Andersowi. Ostatecznie jednak […]

