Brak produktów w koszyku.
Chorwacja od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych żeglarskich kierunków. Jeszcze do niedawna wydawało się, że nic nie zdoła zagrozić jej pozycji na rynku. Dlaczego zatem na chorwackim portalu zrzeszającym małych armatorów czytamy: „Podczas gdy w ostatnich latach mariny krajowe zapełniały się same, w tym roku sytuacja jest diametralnie inna”?
Co się zmieniło w Chorwacji?
Powody, dla których Chorwaci nie mogli narzekać na brak turystów, były dość prozaiczne:
- łatwość dotarcia na miejsce (zarówno tanimi liniami, jak i samochodem),
- długa i zróżnicowana linia brzegowa,
- długi sezon żeglarski,
- wiele wysp i wysepek – stąd powiedzenie, że Chorwacja to takie większe Mazury.
Żadna z tych rzeczy nie uległa zmianie. Dlaczego zatem turyści wybierają inne kierunki? W czerwcu 2026 roku do chorwackich marin zawinęło o 13% mniej łodzi niż w latach ubiegłych. O 10% spadła też liczba rezerwowanych noclegów, a turystów ogółem (nie tylko żeglarzy) jest mniej o 7%. Jak czytamy na chorwackich portalach, największy ubytek odnotowano wśród gości z Niemiec – tu spadek wynosi około 30%. Do pewnego stopnia sytuację ratuje segment łodzi luksusowych, który dla odmiany odnotował gigantyczny wzrost: aż 26%. Jest on jednak zbyt wąski, by skompensować braki, a poza tym zdecydowana większość jednostek czarterowych to nie są superjachty dla milionerów.
Dlaczego mniej chętnie wybieramy Chorwację?
W zasadzie Chorwaci sami są sobie winni – i chyba mają tego świadomość. Pozycja niekwestionowanego lidera na ryku sprawiła, że systematycznie podnosili ceny. Na portalu malibrodari.hr czytamy:
Wieloletni wzrost cen usług, miejsc postojowych i ofert bez zakwaterowania na wyspach zaczął zbierać swoje żniwo. Tradycyjni europejscy żeglarze z klasy średniej, tacy jak Niemcy, Austriacy i Włosi, coraz częściej wybierają tańsze trasy w Grecji, Turcji czy Tunezji.
Wzrost cen dotyczył zarówno czarterów, jak i postojów w marinach, wizyt w tawernach itp. Co więcej, nie szedł on w parze z jakością obsługi. W mediach społecznościowych i na forach żeglarskich można znaleźć wiele historii dotyczących opieszałości w usuwaniu awarii, aroganckiego podejścia do załóg, nieprzyjemności w restauracjach itp.
Co będzie dalej? Czy przestaniemy żeglować po chorwackich wodach? Z pewnością nie – jest tam po prostu zbyt pięknie, żeby odpuścić. Władze uspokajają drobnych armatorów, że obserwowany spadek to tylko chwilowy trend. I być może do pewnego stopnia mają rację. Najbliższe miesiące będą szansą na skompensowanie strat, o ile Chorwaci wyciągną wnioski z zaistniałej sytuacji.

