Brak produktów w koszyku.
Jak podaje Reuters, w niedzielę 21 września rosyjski wojskowy samolot rozpoznawczy IL-20M został przechwycony przez dwa niemieckie myśliwce Eurofighter. Była to kolejna wycieczka Rosjan nad Bałtyk – czemu miała służyć?
O co chodzi Rosjanom
To pytanie należałoby zadać im samym. Faktem jest, że nietypowe akcje wykonywane przez samoloty wojskowe należące do Federacji Rosyjskiej miały miejsce już kilkukrotnie – oto najciekawsze przypadki znad Bałtyku:
- 13 czerwca – rosyjski IL-20 naruszył ok. 2 km przestrzeni powietrznej Polski
- 19 września – trzy rosyjskie Migi wtargnęły w estońską przestrzeń powietrzą na 12 minut
- 19 września – rosyjskie myśliwce przeleciały ok. 150 m (czyli nisko) nad platformą Petrobalticu, naruszając strefę bezpieczeństwa.
- 22 września – opisywany przelot rosyjskiego samolotu rozpoznawczego.
Trudno nie zauważyć, że Rosjanie mają problem z szanowaniem granic – oraz że incydenty z ich udziałem zdarzają się coraz częściej. Wielka szkoda, bo naprawdę współczesnemu światu nie potrzeba kolejnych konfliktów.
Okoliczności zdarzenia
Tym razem rosyjski samolot rozpoznawczy znajdował się nad wodami międzynarodowymi. Rzecz w tym, iż jednostka nie przedstawiła planu lotu, a jej załoga nie odpowiadała na wezwania wysyłane do niej drogą radiową. To już było mocno podejrzane, dlatego Niemcy postanowili wysłać na miejsce swoje myśliwce i sprawdzić, kto zacz. Identyfikacja wizualna pozwoliła stwierdzić, że to rosyjska jednostka rozpoznawcza IL-20M. Po rozpoznaniu samolot został przekazany szwedzkim partnerom, którzy kontynuowali eskortę.
Analitycy twierdzą, że powtarzające się nad Bałtykiem zaczepki ze strony Rosji mają stanowić test działalności Sojuszu Północnoatlantyckiego. W odpowiedzi na te działania 12 września NATO uruchomiło operację Eastern Sentry, której celem jest wzmocnienie obrony wschodniej flanki. Teraz w związku z ostatnimi wydarzeniami Estonia wezwała do konsultacji NATO – być może po nich zostaną uruchomione kolejne narzędzia.


