Brak produktów w koszyku.
Czy w XXI wieku malowanie okrętów ma jeszcze znaczenie? Tu zdania są podzielone nawet wśród specjalistów. Faktem jest jednak, że ostatnio zaobserwowano dwie jednostki rosyjskiej Floty Bałtyckiej z kamuflażem nawiązującym do tego z I wojny światowej.
Malowanie jak malowanie
Okręty wojenne tradycyjnie malowane są w odcieniach szarości czy kobaltu, chociaż od tej reguły zdarzają się wyjątki. Jednym z nich jest szwedzki kamuflaż drzazgowy (splinter), który można podziwiać choćby na korwetach rakietowych typu Visby.
Są to ostre, geometryczne wzory utrzymane w różnych odcieniach szarości, które jednak mają nie tylko robić wrażenie na widzach, ale przede wszystkim maskować jednostkę. Tak pomalowany okręt operujący przy brzegu w okolicy szkierów idealnie wtapia się w tło, a nieregularne wielokąty idealnie naśladują cienie na skałach. Dzięki temu jednostka jest trudniejsza do wypatrzenia.
Są kamuflaże i… kamuflaże
Malowanie, jakie zaobserwowano ostatnio na okrętach rosyjskiej Floty Bałtyckiej, jest zupełnie inne od tego stosowanego przez Szwedów. Nawiązuje ono do stosowanego w czasach I wojny światowej kamuflażu dazzle (znanego też jako razzle-dazzle). Było to ostre, czarnobiałe wzory, tworzące złożone figury, które wzajemnie się przenikały i nakładały.
Nie do końca wiadomo, kto wymyślił takie malowanie, ale najbardziej prawdopodobna teoria przypisuje autorstwo brytyjskiemu maryniście Normanowi Wilkinsonowi. Oczywiście okręt wyglądający niczym dzieło szalonego grafika mocno rzuca się w oczy, ale w dazzle wcale nie chodziło o maskowanie jednostki. Celem takiego malowania było utrudnienie wrogowi oceny odległości, prędkości i kierunku, w jakim się przemieszczała dana jednostka.
Czy malowanie dazzle ma sens w XXI wieku?
Na razie malowanie dazzle zaobserwowano na dwóch okrętach rakietowych projektu 228000 Karakurt: „Mytiszczi” i „Burija”. Kontrastowe wzory widać jednak tylko na ich dziobach i rufach; pozostała część kadłubów prezentuje jednolite stalowoszare malowanie.
Kiedy zdjęcia rosyjskich jednostek obiegły sieć, wzbudziły wiele komentarzy. Na ich temat wypowiedzieli się również analitycy – i, jak to zwykle bywa, mieli skrajnie różne opinie. Niektórzy z nich stwierdzili, że dzisiaj malowanie okrętu nie ma znaczenia, bo drony i tak używają kamer termowizyjnych. Inni z kolei podkreślają, że współczesne pole bitwy coraz częściej korzysta ze sztucznej inteligencji. Malowanie typu dazzle może doskonale więc oszukiwać algorytmy polegające na widzeniu maszynowym.

