Przejdź do zawartości
  wtorek 15 września 2026
Ważne
14 września, 2026Kadra PZŻ w światowych czołówkach! 14 września, 2026Tajemniczy dron na polskiej plaży 12 września, 2026Maraton żeglarski w Szczecinie! 11 września, 2026Start Mistrzostw Polski w Gdyni 9 września, 2026Mistrzowski tydzień! 7 września, 2026Pasażer na gapę – wersja owadzia, czyli podróż Olepa schleini 2 września, 2026Polska przejmie dowodzenie NATO na Bałtyku. COM-DKM przygotowuje się do nowej roli 1 września, 2026Ponowna wygrana HRM Racing Youth! 31 sierpnia, 2026Mistrzowie Polski w Pucku! 31 sierpnia, 2026Dlaczego Schleswig-Holstein przybył z „kurtuazyjną wizytą”?
Morze
  • Kup Morze
  • Klub Morza
  • Statki
  • Okręty
  • Podróże
  • Przyroda
  • Sport
  • Kontakt
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
Morze
0
Koszyk

Brak produktów w koszyku.

  Ciekawostki  Polacy na mapach. Eugeniusz Romer
Ciekawostki

Polacy na mapach. Eugeniusz Romer

Anna CiężadłoAnna Ciężadło—21 kwietnia, 20170
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail

W encyklopediach możemy o nim przeczytać, że był wybitnym kartografem, geografem i profesorem kilku uniwersytetów. Wszystko to oczywiście jest prawdą – ale pan Romer był też kimś znacznie więcej: człowiekiem, który potrafił widzieć tam, gdzie inni tylko patrzyli. Gościem, który nie bał się stać studentem, posiadając już tytuł profesora innej uczelni. Facetem, który za pomocą jednego atlasu zrobił dla Polski więcej, niż mógłby dokonać karabinem. 

A fakt, że na starość omal nie został mnichem oraz że prawdopodobnie nie raz mieliście w rękach przedmioty jego marki, tylko dodaje smaczku całej tej barwnej postaci. 

Więcej historii

Polacy na mapach. Eugeniusz Romer

21 kwietnia, 2017

 

Rodzinka.pl
Eugeniusz Romer urodził się we Lwowie, który właściwie był polskim miastem – z tym, że chwilowo na mapach nie było Polski (akurat był rok 1871). Jego ojciec był urzędnikiem galicyjskiej administracji państwowej, a mama, Irena Körtvelyessy de Asguth, była węgierską szlachcianką, pochodzącą z pogranicza rumuńsko-serbskiego. Zaczęło się więc ciekawie, a dalej było jeszcze lepiej: po objęciu przez ojca stanowiska starosty krośnieńskiego, rodzina przeniosła się do Krosna, a następnie Eugeniusza wraz z bratem oddelegowano do Jasła, gdzie obaj chłopcy pobierali nauki w tamtejszym gimnazjum. Później Eugeniusz uczył się jeszcze w gimnazjum w Nowym Sączu, a następnie studiował na UJ w Krakowie, a także w Halle i we Lwowie. 
Jak widać, młody Romer wszędzie i… nigdzie nie był u siebie. O ile gruntowne wykształcenie uczyniło z niego obywatela świata, o tyle właściwie nie miał jednego takiego miejsca, które mógłby nazwać domem, a nawet „małą ojczyzną”. 
Jako dorosły człowiek z doktoratem, ożenił się z córką współzałożyciela i dyrektora browaru w Okocimiu. Jednak, zamiast dołączyć do teścia i spokojnie zająć się produkcją złocistego napoju, podążył dalej własną drogą, w zupełnie innym kierunku – a wszystkiemu winna była jedna wycieczka, jaką odbył w dzieciństwie.

 

Wycieczka z tatą
Eugeniusz jako kilkuletni chłopak, wybrał się z ojcem na wycieczkę w Tatry. Niby nic szczególnego – taki sposób spędzania czasu nie był niczym niezwykłym wśród przedwojennej inteligencji, jednak Eugeniusz potrafił nie tylko patrzeć, ale i analizować, a nawet wyciągać wnioski. Ta jedna wycieczka sprawiła, że młody zainteresował się górami i właśnie z nimi związał całe swoje dorosłe i naukowe życie. 
Co więcej, z tych zainteresowań czerpaliśmy wszyscy, bowiem bez profesora Romera, praktycznie nie istniałaby współczesna kartografia.
Zanim jednak Eugeniusz wniósł konkretny wkład w światową naukę, sam musiał się sporo nauczyć – a uczył się pilnie. Studiował historię, geologię, geografię, glacjologię i meteorologię. Przy okazji, chyba bardziej dla relaksu, zrobił jeszcze doktorat z filozofii.  

[t]Mont Blanc[/t] [s]Fot. Ximonic, Simo Räsänen, Wikipedia[/s]

Zmysł obserwacji i pokora
Co właściwie sprawiło, że profesor Romer zrewolucjonizował nasz sposób myślenia o górach, wododziałach i mapach? Można zaryzykować twierdzenie, że była to umiejętność łączenia uniwersyteckiej wiedzy oraz (co rzadko się zdarza u utytułowanych uczonych) otwartego umysłu. 
Podróżując przez przełęcz Brenner z Austrii do Włoch, profesor doznał pewnego rodzaju olśnienia: odkrył, że wielkie masywy górskie stanowią również pewnego rodzaju granice klimatyczne – albo przynajmniej w znacznym stopniu je definiują. To odkrycie zmotywowało go do przeprowadzenia szeregu wypraw w Karpaty Wschodnie, gdzie gruntownie analizował geomorfologię masywów górskich. 
Na tym jednak nie poprzestał: 1908 r. w Genewie odbył się Międzynarodowy Kongres Geograficzny, w którym Romer oczywiście wziął udział, jednak nie tylko po to, by pochwalić się błyskotliwymi obserwacjami – ale przede wszystkim by poczynić nowe, tym razem dotyczące morfologii lodowców okolic Mont Blanc. 
Temat zainteresował go na tyle, że rok później wrócił do Szwajcarii, i chociaż posiadał już tytuł profesora Uniwersytetu Lwowskiego, zdecydował się znów zostać… zwykłym studentem, by uczyć się morfologii i tektoniki u profesora Lugeona w Lozannie.

 

Góry to góry – nieważne, gdzie wyrosły
W kolejnych latach profesor (albo student) Romer badał masywy górskie Sichote Aliń w Azji, a także zgłębiał zagadnienia budowy Wysp Japońskich. Na podstawie góry Fudżi zbadał też różnice w budowie gór wulkanicznych oraz fałdowych. W drodze powrotnej z Japonii zahaczył jeszcze o Indie, gdzie analizował tektonikę Himalajów oraz ich wpływ na klimat subkontynentu indyjskiego. 
W 1913 roku profesor został zaproszony do Toronto, na Międzynarodowy Kongres Geologiczny; organizatorzy liczyli zapewne, że podzieli się wiedzą, co oczywiście uczynił, ale nie przepuścił też okazji do dokonania kolejnych obserwacji (w końcu w Kanadzie jeszcze nie był) i gruntownie przeanalizował fiordy Kanady oraz wybrzeże Alaski. Po zakończeniu kongresu, profesor, zaproszony przez amerykańskiego glacjologa, odbył jeszcze wycieczkę motorówką w okolice Glacier Bay. Wyprawa zaowocowała szeregiem ciekawych obserwacji, związanych z wpływem klimatu na rozwój tamtejszych lodowców. 

[t]Mały Atlas Geograficzny Eugeniusza Romera[/t] [s]Fot. Llameth, Wikipedia[/s]

Atlasem go!
Profesor Romer, tuż przed I wojną światową, związał się z tajną (i oczywiście nielegalną) Organizacją Młodzieży Niepodległościowej „Zarzewie”. Po wybuchu wojny przeniósł się ze Lwowa do Wiednia i, wydawałoby się, zszedł rosyjskim zaborcom z oczu, coś tam sobie badając i zajmując się zupełnie niezrozumiałym dla żołdaków, naukowym bełkotem. 
Tak się jednak złożyło, że ów bełkot poczynił znacznie więcej szkód (albo korzyści – zależy, jak na to patrzeć), niż mógłby poczynić nasz profesor, śmigając po okopach z bagnetem w ręku. W Wiedniu zaczął bowiem opracowywać dzieło pod niewinną nazwą „Geograficzno-statystyczny atlas Polski”.
Było to szczegółowe kompendium wiedzy na temat ziem polskich, z uwzględnieniem warunków fizjograficznych, narodowościowych, kulturalnych oraz gospodarczych, co, jak pokazała przyszłość, miało ogromne znaczenie dla późniejszych negocjacji w sprawie ustalania granic powstającej z nicości Polski. Profesor wziął też czynny udział w paryskiej Konferencji Pokojowej, występując w charakterze eksperta do spraw geograficznych. 

 

Wreszcie u siebie
Kiedy Polska wróciła na mapy, profesor, jako światowej sławy „ekspert od map”, mógł wreszcie rozwinąć skrzydła. Podobny klimat objął zresztą większość ówczesnej inteligencji, co zaowocowało entuzjastycznym rozwojem nauki, techniki i gospodarki. Biorąc pod uwagę stopień zacofania wywołany rozbiorami, było to rzeczą naprawdę bez precedensu, chociaż, jak wiemy, nie trwało zbyt długo.  
W 1921 roku profesor założył instytut kartograficzny Atlas, który później połączył się z wydawnictwem Książnica Polska – i tak powstał, znany nam ze szkolnych bibliotek, twór “Książnica Atlas”. 

 

I znów wojna…
Niestety, pokój nie trwał długo – wkrótce wybuchła kolejna wojna i armia niemiecka zajęła Lwów, w którym akurat przebywał profesor. Na szczęście, zdołał ukryć się w klasztorze Ojców Zmartwychwstańców, i tylko dzięki temu uniknął losu 24 profesorów lwowskich, bestialsko zamordowanych przez Niemców. 
Podczas pobytu w klasztorze, profesor nie mógł oczywiście prowadzić działalności naukowej – postanowił zatem zająć się czymś zupełnie innym – zaczął zgłębiać teologię. Przeczytał około 60 tomów rozmaitych dzieł teologicznych, skutkiem czego przeszedł przemianę duchową, o której sam pisał: „zdobyłem z wiarą i nadzieją pokój, o którym nigdy nie śniłem”. Rozważał nawet wstąpienie do zakonu, ale ostatecznie podjął inną decyzję; organizacja podziemna umożliwiła mu przedostanie się do Warszawy, skąd miał udać się do Londynu i wspierać polski rząd emigracyjny – jednak zdrowie nie pozwoliło mu na odbycie takiej podróży. Jak się okazało, to, co czekało na profesora na miejscu, a więc Powstanie Warszawskie i obóz pruszkowski, wcale nie było lepsze. 
Mimo to, profesor przeżył wojnę i po jej zakończeniu osiadł w Krakowie, obejmując katedrę geografii UJ i, wraz z przyjaciółmi, przywracając do życia wydawnictwo Książnica Atlas, które działało aż do roku 1951 – istnieje więc spora szansa, że osobiście zetknęliśmy się z jego atlasami, książkami i mapami.

[t]Grób Eugeniusza Romera, Salwator, Kraków[/t] [s]Fot. Gapcior - Praca własna, GFDL, Wikipedia[/s]

Romer na mapach i nie tylko
Profesor Romer poniekąd upamiętnił się sam, opracowując szereg książek i atlasów naukowych. Były to, między innymi: „Geografia dla klasy pierwszej szkół średnich”(1904), „Geograficzno-statystyczny atlas Polski” (1916), „Struktura społeczna i kultura materyalna Polaków i Rusinów w Galicji Wschodniej” (1919), „Mały atlas geograficzny” (1908), „Polski atlas kongresowy” (1921), „Powszechny atlas geograficzny” (1928), „Ziemia i państwo” (1929), „Pogląd na klimat Polski”(1938), „Regiony klimatyczne Polski” (1949).
Jego dorobek naukowy uznano właściwie na całym świecie, nadając profesorowi szereg prestiżowych odznaczeń:
Tytuł Honorowego Członka Korespondenta Towarzystwa Ronaldshay, przyznany przez Królewskie Towarzystwo Geograficzne w Londynie (1925);
Złoty medal za zasługi w dziedzinie kartografii, przyznany przez Towarzystwo Geograficzne w Paryżu;
Złoty medal Towarzystwa Geograficznego w Chicago (1927);
Tytuł Członka honorowego Kasyna i Koła Literacko-Artystycznego we Lwowie; 
Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (1923);
Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski „za wybitną działalność naukową” (1951)
Krzyż Niepodległości;
Tytuł Wielkiego Oficera Orderu św. Sawy (Jugosławia)

Ponadto, w wielu polskich miastach znajdują się ulice im. Eugeniusza Romera – znajdziemy je między innymi w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Częstochowie, Łodzi, Lublinie, Nowym Sączu, Szczecinie, Gdańsku, Słupsku oraz Koninie. W Rabce Zdroju znajduje się I Liceum Ogólnokształcące im. Eugeniusza Romera. Nazwisko profesora rozsławiał niegdyś również statek: w latach 1964-1987, po morzach pomykał drobnicowiec „Romer”, który – niestety – nie przetrwał okresu transformacji ustrojowych i został zlicytowany za długi armatora. 

Eugeniusz Romergeografkartograf
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail
DOUBLEHANDED razy trzy
Dlaczego marynarze nosili dzwony?
Powiązane artykuły
  • Powiązane artykuły
  • Więcej od tego autora
Ryby wspinają się na wodospadLuvilombo for. Pixabay
Ciekawostki

Rybki wspinające się po pionowych skałach. Takie rzeczy tylko w Kongo

8 kwietnia, 20260
A humpback whale jumping over the sea. fot. Pixabay
Ciekawostki

Dlaczego wieloryby są takie duże?

8 kwietnia, 20260
Mis Wojtek historia
Ciekawostki

Miś Wojtek, co serce miał polskie

1 kwietnia, 20260
Załaduj więcej
Czytaj też
Polski Związek Żeglarski Fot: Robert Hajduk
Imprezy

Kadra PZŻ w światowych czołówkach!

14 września, 20260
Dron na polskiej plaży, fot.Pexels/Dawid Zawiła
Marynarka wojenna

Tajemniczy dron na polskiej plaży

14 września, 20260
Polski Związek Żeglarski Fot: Gwidon Libera
Imprezy

Maraton żeglarski w Szczecinie!

12 września, 20260
Mistrzostwa Polski w Gdyni Fot: Robert Hajduk
Imprezy

Start Mistrzostw Polski w Gdyni

11 września, 20260
Polski Związek Żeglarski Fot: Bartosz Modelski
Imprezy

Mistrzowski tydzień!

9 września, 20260
Pasażer na gapę Olepa schleini. Fot. ChatGPT
Nauka, odkrycia, przyroda

Pasażer na gapę – wersja owadzia, czyli podróż Olepa schleini

7 września, 20260
Załaduj więcej
Najnowsze
  • Kadra PZŻ w światowych czołówkach! 14 września, 2026
  • Tajemniczy dron na polskiej plaży 14 września, 2026
  • Maraton żeglarski w Szczecinie! 12 września, 2026
  • Start Mistrzostw Polski w Gdyni 11 września, 2026
  • Mistrzowski tydzień! 9 września, 2026
Losowe teksty
Polski Związek Żeglarski Fot: Szymon Sikora

Olimpijczycy, żeglarskie legendy i mistrz świata na jednej trasie

14 lipca, 2026

Kanały świata – Kanał Koryncki

25 grudnia, 2015

Sydney – ocean, kangury i opera

24 września, 2014

Pierwsze regaty RS Tera Trophy za nami

20 października, 2010

Polacy na mapach. Eugeniusz Romer

21 kwietnia, 2017
sposób na meduzy, fot pexels-thuanvo09-8637581

Sposób na meduzy

2 lipca, 2026
Ryby na prozacu, gupik

Ryby na prozacu

14 września, 2024

Podsumowanie regat – Puchar Zalewu Koronowskiego

24 maja, 2011

Maryśka dla homara

11 października, 2019

Hobotnica na hvarski način

21 lipca, 2012
Tagi
Antarktyda Bałtyk bezpieczeństwo Chiny Chorwacja Ciekawostki czarter ekologia Gdańsk Gdynia Grecja historia inwestycja jacht katastrofa klimat konkurs marynarka wojenna morze nagroda NATO nauka ocean okręt Polska port regaty rejs Rosja statek stocznia Szczecin słownik targi turystyka Ukraina USA wojna wrak wycieczkowiec wypadek wyprawa wyspa żaglowiec żeglarstwo

    # POPULARNE

    regatyBałtykCiekawostkiekologiarejsjachtnaukaRosjasłownikwypadekstatekUSAmarynarka wojennawyprawaczarterGdańskGdyniamorzeokrętkonkurs
    © Copyright 2010-2026, Wszystkie prawa zastrzeżone
    • O nas
    • Regulamin
    • Regulamin sprzedaży
    • Prywatność
    • Kontakt