Brak produktów w koszyku.
Port Gdynia zyskał właśnie historyczną szansę. To w nim ma się kończyć nowopowstały, chińsko-europejski szlak arktyczny. Połączenie wystartowało w formie regularnej żeglugi, a jego początkiem jest rejs kontenerowca Dubai Tower, obsługiwanego przez chińskiego operatora Sea Legend Shipping. Czy Gdynia naprawdę stanie się ważnym hubem transportowym Europy?
Inauguracyjny rejs nowym szlakiem
15 sierpnia Dubai Tower wypłynął z portu Ningbo-Zhoushan, inaugurując tym samym nowy rozdział w relacjach chińsko-polskich. Trasa rejsu poprowadzi przez Cieśninę Beringa, potem Północną Drogą Morską, a zakończy się w Gdyni w drugim tygodniu września. Po drodze kontenerowiec zawinie jeszcze do kilku europejskich hubów (Felixstowe, Rotterdam, Hamburg), a zakończy swój rejs właśnie w Porcie Gdynia.
Dubai Tower wiezie głównie ładunek z delty rzeki Jangcy – i to nie byle jaki. W kontenerach znajdują się:
- komponenty pojazdów elektrycznych,
- magazyny energii,
- moduły fotowoltaiczne,
- baterie trakcyjne.
Po co nam chińsko-europejski szlak arktyczny?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto zastanowić się, co łączy wymienione wyżej towary. Są to: wysoka wartość oraz wrażliwość na przegrzanie (poza ogniwami, im akurat nic się nie stanie). Pozostałe elementy powinny jednak unikać wysokich temperatur, dlatego pomysł transportowania ich Północną Drogą Wodną, a przez Kanał Sueski, jest jak najbardziej zasadny.
Dużą zaletą tego rozwiązania jest też czas: rejs nad Azją trwa około 20-22 dni, podczas gdy przeprawienie się tradycyjnym szlakiem handlowym to blisko 40 dni… oczywiście pod warunkiem, że nie wystąpią atrakcje dodatkowe, takie jak ataki bojowników Huti.
Czy to ekologiczne?
No i tu pojawiają się wątpliwości: niektórzy ekolodzy mają zastrzeżenia do żeglugi Północną Drogą Morską. Uważają oni, że stworzy to zagrożenie dla tamtejszych ekosystemów. Z drugiej jednak strony, nie zatrzymamy ot, tak sobie, światowego handlu (chyba że covidem…).
O ile jednak nie nastąpi kolejna światowa pandemia, statki i tak będą którędyś pływać. I lepiej, żeby pływały z jak najmniejszą szkodą dla środowiska – a krótszy rejs oznacza mniejszy ślad węglowy. Wybranie Północnej Drogi Morskiej jest zatem korzystne nie tylko dla biznesu, ale i dla planety. Co więcej, Sea Legend wykorzystuje na tej trasie nowoczesne jednostki zasilane paliwem LNG.
Czy jednak Gdynia wykorzysta swoją szansę i stanie się ważnym hubem światowej gospodarki? Pozostaje mieć nadzieję, że tak – dostaliśmy właśnie szansę od losu i byłoby wspaniale wykorzystać ja na 100%. Oczywiście połączenie Północną Drogą Wodną jest możliwe tylko przez kilka miesięcy w roku; na razie. Klimat ulega jednak zmianom, a to może – dosłownie – otworzyć nowe możliwości.

