Brak produktów w koszyku.
Jaki naród jest naszym najbardziej oddanym, wypróbowanym i wiernym przyjacielem, który wbrew wszystkiemu nie opuścił nas w niedoli? Jeśli myślicie, że chodzi o Węgrów, to… jesteście w błędzie. Przyjaciół (i to sprawdzonych) mamy bowiem troszeczkę dalej – w Królestwie Tonga.
Tonga: królestwo na końcu świata
Tonga jest krajem typowo wyspiarskim, a przy tym zlokalizowanym tak daleko, że jeszcze trochę, a byłoby blisko… z drugiej strony planety. Państwo leży na 170 wyspach, rozrzuconych na południowym Pacyfiku, pomiędzy Nową Zelandią a Hawajami. Czyli… ludzie chodzą tam „do góry nogami”. Prawdopodobnie dlatego właśnie Tonga ma swoje dziwactwa: na przykład lewostronny ruch czy zamiłowanie do palm kokosowych (które wykorzystuje się wszędzie – od budownictwa po kuchnię). Dla naszych europejskich mózgów niezwykły jest także fakt, że jest to najprawdziwsza monarchia, wspomagana przez ministrów, często wybieranych dożywotnio.
Ciekawostką jest, że Tonga to kraj grubasków – ok. 90 proc. dorosłych ludzi ma tam nadwagę. W ten trend idealnie wpisał się były władca kraju, król Tupou IV. W 1976 roku trafił on do Księgi Rekordów Guinnessa jako najcięższy monarcha świata. Osiągnął bowiem masę przeszło 200 kilogramów oraz mało chlubny przydomek „Big Banana”. Z króla jednak lepiej się nie śmiać (a w każdym razie, niezbyt głośno), bowiem Tongijczycy jeszcze na początku XX wieku byli kanibalami.
Tonga pomogło Polsce po napaści Niemiec
Jak wiemy, kiedy w 1939 roku Niemcy napadli na Polskę, nasi „sojusznicy” zachowali się… no, spuśćmy na to zasłonę miłosierdzia. A to zupełnie inaczej, niż Królestwo Tonga, które oburzone agresją, jako jeden z pierwszych krajów na świecie wypowiedziało Niemcom wojnę. Co więcej, w tamtym okresie na czele państwa stała kobieta – królowa Salote Tupou III. Monarchini okazała się mieć więcej ikry niż paru europejskich przywódców. Podobno mężczyzn.
Co więcej, Tongijczycy nie poprzestali na samym akcie wypowiedzenia wojny. Mimo skromnych środków oraz kosmicznej odległości, jaka dzieli Królestwo od naszego kraju, postanowili nam pomóc w bardzo praktyczny sposób. W ramach publicznej zbiórki zrobili powszechną zrzutę, skutkiem czego ufundowali nam dwa myśliwce Spitfire.
Myślicie, że dwa samoloty to mało? Pamiętajmy, że w tamtym czasie nasze główne siły to były bombowce Łoś (w liczbie 36 sztuk) oraz niewielkie samoloty Karaś i P11C – na swój sposób doskonałe, ale we wrześniu 1939 roku już lekko przestarzałe.
Królestwo Tonga na igrzyskach olimpijskich
Mimo tych zasług, wielu z nas usłyszało o Królestwie Tonga dopiero podczas otwarcia igrzysk w Rio. Za to usłyszało „z przytupem”; nieoficjalną gwiazdą igrzysk stał się bowiem półnagi chorąży Królestwa Tonga, który przemaszerował dumnie, prezentując światu flagę swojego kraju, a przede wszystkim – pięknie wyrzeźbioną klatkę piersiową.
W 2016 roku oficjalnie nawiązaliśmy stosunki dyplomatyczne z Królestwem Tonga. Trudno powiedzieć, jak dalece ta decyzja była wynikiem wrażenia, jakie wywarł przystojny chorąży. Skoro jednak już wszystko tak pięknie się składa, warto by pożeglować w tamte rejony.
Jeśli chcielibyście zobaczyć Tonga na własne oczy, najlepiej jest zrobić to w okresie od maja do początku października. Ze względu na wyspiarski charakter kraju, w Tonga żegluje się trochę, jak w Chorwacji – czyli mając niemal zawsze w zasięgu wzroku jakiś ląd. Warto jednak pamiętać, że jesteśmy w rejonie, gdzie zdarzają się silne wiatry, a nawet cyklony, zaś pod wodą czają się rafy. Mimo to, zdecydowanie warto się tam wybrać, tym bardziej że Królestwo Tonga jak na razie dzielnie opiera się komercji. Ma to wpływ nie tylko na stopień zatłoczenia w portach, ale też na relacje z lokalsami. Którzy, jak już wiemy, naprawdę nas lubią.
Tekst powstał we współpracy z Charter Navigator


