Skip to content
  niedziela 7 czerwca 2026
Ważne
3 czerwca, 2026Polak, Tongijczyk – dwa bratanki? I to jakie! 1 czerwca, 2026Mały wargatek i wielki Sun Tzu 28 maja, 2026Wybieracie się do Tajlandii? Uważajcie na… policję 28 maja, 2026Słowacja zyska dostęp do morza. Przez Gdańsk. 27 maja, 2026Poprowadzimy światłowód pod Biegunem Północnym – to najnowszy pomysł UE 25 maja, 2026YKP Gdynia wygrywa Nissan Grand Prix! 25 maja, 2026Pływająca megalomania, czyli pancerniki klasy Trump 21 maja, 2026Kierowca chciał przetestować „tryb brodzenia” w Tesli Cybertruck. No i przetestował. 20 maja, 202685. rocznica zatopienia pancernika Bismarck 20 maja, 2026Autonomiczny okręt do zwalczania dronów – i nie tylko. Czy czekają nas wojny robotów?
Morze
  • Kup Morze
  • Klub Morza
  • Statki
  • Okręty
  • Podróże
  • Przyroda
  • Sport
  • Kontakt
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
Morze
0
Cart

Brak produktów w koszyku.

  Ciekawostki  Polski kawałek Pacyfiku
Ciekawostki

Polski kawałek Pacyfiku

Anna CiężadłoAnna Ciężadło—13 grudnia, 20180
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail

Polska nigdy nie była krajem kolonialnym, chociaż niewiele brakowało, a mielibyśmy całkiem fajny Madagaskar. Na tym jednak nie koniec; na mocy międzynarodowych porozumień, od niemal 30 lat posiadamy prawo do eksploatacji zgrabnej działki, zlokalizowanej na dnie Pacyfiku. A kryje się tam prawdziwa fortuna. Skąd się wzięła i dlaczego należy akurat do nas?

[t]ORP Kopernik[/t] [s]Fot. Wikipedia[/s]

Początki

Wszystko zaczęło się jakieś 100 lat temu, kiedy Polska odzyskała niepodległość, a jej obywatele z właściwą sobie fantazją przystąpili do nadrabiania zaległości w różnych dziedzinach życia. Jedną z bardziej barwnych postaci był tu nieodżałowany admirał floty (wówczas kapitan) Józef Unrug, który w 1920 roku zakupił na własne nazwisko statek od  nieuznających polskiej administracji Niemców.

Jednostka otrzymała nazwę ORP „Pomorzanin” i stała się naszym pierwszym polskim okrętem hydrograficznym, a jednocześnie zalążkiem polskiego Urzędu Hydrograficznego, na czele którego stanął kpt. Unrug. Urząd przemianowano następnie na Służbę Hydrograficzną MW, a jeszcze później –  na Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej.

Dzięki determinacji polskich hydrologów, już 6 lat później zostaliśmy przyjęci do International Hydrographic Bureau (IHB), co otworzyło przez Polską szereg nowych opcji – na przykład możliwość uczestniczenia w międzynarodowych konferencjach hydrograficznych.

 

I… znów początki

W dwudziestoleciu międzywojennym Biuro Hydrograficzne wydało wiele map i opracowań hydrograficznych i wszystko wskazywało na to, że od teraz będzie już tylko lepiej. Niestety, Niemcy mieli wówczas inny plan dla Europy i świata, skutkiem czego Biuro, podobnie, jak nasz kraj, praktycznie przestało istnieć.

Skutkiem tego, po zakończeniu wojny znów trzeba było zaczynać niemal od początku, co było tym trudniejsze, że teraz w różnych rejonach morza tkwiło sporo niebezpiecznych  pamiątek po działaniach wojennych. Sytuacja poprawiła się dopiero w latach ’70, kiedy zbudowaliśmy prawdziwy, nowoczesny okręt hydrograficzny – ORP „Kopernik”.

Jak wiadomo, statek mocno przysłużył się polskiej oraz międzynarodowej hydrografii i geofizyce, a o dokonaniach związanych z nim ludzi można by napisać osobną rozprawę. Nas najbardziej interesuje jednak to, co wydarzyło się w 1989 roku. Wówczas to „Kopernik”, pod dowództwem kpt. mar. Mariusza Kalinowskiego, wziął w odbywanym na Pacyfiku międzynarodowym programie badawczym. I wtedy dopiero się zaczęło.

 

Polski kawałek dna

W uznaniu zasług naszych naukowców pracujących na „Koperniku” (dodajmy, że w skrajnie trudnych warunkach), Polsce przyznano prawo do eksploatacji działki o powierzchni 75 tys. km kwadratowych, co stanowi niemal jedną czwartą terytorium naszego kraju.

More stories

Polski problem z bakterią

8 lutego, 2019

Polski kawałek Pacyfiku

13 grudnia, 2018
Złe miejsce...

„Trójkąt zła” na Pacyfiku

4 listopada, 2021

OK., i po co nam to? Cóż… dzięki badaczom z „Kopernika” wiemy, że każdy metr kwadratowy naszej pacyficznej działki kryje około 13 kg złóż metali. Daje to, według ostrożnych szacunków, jakieś 130 miliardów… Nie, nie złotych; dolarów.

Jest tylko jeden szczegół – złoża znajdują się pod wodą, na głębokości 3,8 do 5,5 km. W momencie przyznania nam prawa do działki, jej eksploatacja była więc całkowicie nieopłacalna. I… bardzo dobrze, że tak się stało. Ale o tym za chwilę. Na razie przyjrzyjmy się, co dokładnie znajduje się na naszej działce.

 

Konkretna konkrecja

Złoża, jakie mamy prawo eksploatować, to tak zwane konkrecje: gromadzące się w naturalny sposób skupiska minerałów, z czasem rozrastające się do bardzo pokaźnych rozmiarów.

Aby powstała taka konkrecja, potrzebny jest jakiś zarodek, czyli spoczywający na dnie trwały element: może to być okruch skalny, ale nada się też fragment kości albo ząb rekina. Wokół takiego zarodka z czasem gromadzi się porowaty materiał organiczno-metaliczny, w efekcie czego już za drobnych kilka miliardów lat powstaje całkiem zgrabna grudka, zawierająca nawet 33 proc. czystego metalu. Jak na złoże, to bardzo dużo.

Wiemy już, że znajdujące się na naszej działce konkrecje są polimetaliczne, czyli składają się z różnych minerałów, zawierających m. in. żelazo, mangan, miedź, nikiel, kobalt, tytan i wanad. Nie są to tanie metale, a w dodatku ich złoża na lądzie kiedyś (a prawdę mówiąc, już niedługo) ulegną wyczerpaniu.

 

Co z tym skarbem?

Kiedy Polsce przyznano rzeczoną działkę, istniał jeszcze PRL, a my działaliśmy w ramach tak zwanej RWPG – Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Była to organizacja, w skład której wchodziły (niezupełnie dobrowolnie): Polska, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Albania, NRD, Mongolia, Kuba, Wietnam, no i oczywiście Wielki Brat, czyli ZSRR. Teoretycznie wszystkie te państwa miały więc jakiś interes w tym, żeby nasze złoża udało się wydobyć – a to największe państwo miałoby interes największy, chociaż posiada własne złoża. Ale od przybytku głowa przecież nie boli. Na nasze szczęście (bo rozliczenia odbywały się za pomocą tzw. rubli transferowych, co z definicji było systemem złodziejskim), za czasów RWPG złoża pozostały nietknięte.

Współcześnie część wspomnianej ekipy – już na zupełnie nowych warunkach – weszła w skład organizacji InterOceanMetal (IOM). Należą do niej: Polska, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Rosja oraz Kuba. Tym razem członkowstwo jest dobrowolne, a przede wszystkim – opłacalne dla wszystkich, zaś jego celem jest wspólne uzyskanie licencji, opracowanie metod wydobycia naszych złóż oraz obniżenie kosztów eksploatacji.

Warto jednak zaznaczyć, że akurat koszty to pojęcie bardzo względne; jeśli okaże się, że łatwo dostępne złoża się skończą albo ceny metali wzrosną, coś, co kilka lat temu było na granicy opłacalności, nagle może okazać się bardzo intratnym przedsięwzięciem.

 

Kto tu rządzi?

Wygląda na to, że my. Siedziba InterOceanMetal znajduje się w Szczecinie, a szefem organizacji jest Polak, dr Tomasz Abramowski. Z jakiegoś jednak powodu strona internetowa IOM napisana jest wyłącznie po… angielsku. Nie będziemy tego komentować.

Organizacja przeprowadziła już szereg ekspedycji, mających na celu określenie sposobu wydobycia złóż, ich koncentrację oraz wzajemne proporcje minerałów. Możemy tu mówić o dużym szczęściu, bowiem nasza działka znajduje się w tzw. strefie Clarion-Clipperton, będącej najbogatszym w złoża rejonem. Na co zatem jeszcze czekamy?

Cóż… Tak się składa, że badania geologiczne dna oceanów podlegają dodatkowo Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego (ISA), mocno związanej z ONZ. A to zawsze oznacza wieloletnie obstrukcje w ustalaniu procedur i wydawaniu koncesji. Dopóki nie zapadną konkretne decyzje, nikt nie podejmie się wydobycia – nawet mając już po temu możliwości technologiczne.

Pozostaje nam zatem cierpliwie czekać – co w sumie nie jest takie złe, bowiem im później zaczniemy wydobywać nasze złoża, tym mniej ich zostanie na lądzie. A mniejsza podaż zawsze oznacza wyższą cenę. Zanim więc przejdziemy do konkretów, nasze konkrecje zapewne będą warte jeszcze więcej. Chyba nie będzie nam z tego powodu szczególnie przykro. 

 

ORP KopernikPacyfikzłoża
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail
Matelot
Jeśli podróżować, to tylko do Portugalii
Related posts
  • Related posts
  • More from author
Ryby wspinają się na wodospadLuvilombo for. Pixabay
Ciekawostki

Rybki wspinające się po pionowych skałach. Takie rzeczy tylko w Kongo

8 kwietnia, 20260
A humpback whale jumping over the sea. fot. Pixabay
Ciekawostki

Dlaczego wieloryby są takie duże?

8 kwietnia, 20260
Mis Wojtek historia
Ciekawostki

Miś Wojtek, co serce miał polskie

1 kwietnia, 20260
Load more
Read also
Polak, Tongijczyk - dwa bratanki, fot. Pexels
Żeglarstwo, podróże, wyprawy

Polak, Tongijczyk – dwa bratanki? I to jakie!

3 czerwca, 20260
Wargatek sanitarnik
Nauka, odkrycia, przyroda

Mały wargatek i wielki Sun Tzu

1 czerwca, 20260
W Tajlandii uważajcie na policje. Fot. Pexels
Żeglarstwo, podróże, wyprawy

Wybieracie się do Tajlandii? Uważajcie na… policję

28 maja, 20260
Słowacja zyska dostęp do morza przez Gdańsk. Fot. Pexels
Statki, porty, offshore

Słowacja zyska dostęp do morza. Przez Gdańsk.

28 maja, 20260
Powstanie światłowód por Biegunem Północnym
Statki, porty, offshore

Poprowadzimy światłowód pod Biegunem Północnym – to najnowszy pomysł UE

27 maja, 20260
YKP Gdynia wygrywa Nissan Grand Prix fot. Gwidon Libera
Sport

YKP Gdynia wygrywa Nissan Grand Prix!

25 maja, 20260
Load more
Najnowsze
  • Polak, Tongijczyk – dwa bratanki? I to jakie! 3 czerwca, 2026
  • Mały wargatek i wielki Sun Tzu 1 czerwca, 2026
  • Wybieracie się do Tajlandii? Uważajcie na… policję 28 maja, 2026
  • Słowacja zyska dostęp do morza. Przez Gdańsk. 28 maja, 2026
  • Poprowadzimy światłowód pod Biegunem Północnym – to najnowszy pomysł UE 27 maja, 2026
Losowe teksty

Karaibska krucjata – Płonący Union Jack

3 października, 2012

Parada rejowa „Daru Młodzieży” w Gdyni

13 sierpnia, 2014

Ploter czy iPad? A może mapa?

23 września, 2016

Zapomniane smaki PRL-u – Makaron z konserwą turystyczną

25 września, 2013

Michael Crummey „Dostatek”

23 maja, 2015

Bandera podniesiona w Centrum Żeglarskim

14 maja, 2013

Grecja – podróżowanie z paszportem zdrowotnym

24 kwietnia, 2020

Wodoszczelne worki żeglarskie

16 kwietnia, 2015

Cały Kraków czyta(ł)

11 listopada, 2011
Majorka Buksak Głogowski

Polacy z solidnym występem na Majorce – Trofeo Princesa Sofia jako wartościowy test przed sezonem

7 kwietnia, 2025
Tagi
Antarktyda Bałtyk bezpieczeństwo Chiny Chorwacja Ciekawostki czarter ekologia Gdańsk Gdynia Grecja inwestycja jacht katastrofa klimat konkurs marynarka wojenna morze nagroda NATO nauka ocean okręt port regaty rejs Rosja ryba Selma Expeditions statek stocznia Szczecin słownik targi turystyka Ukraina USA wojna wrak wycieczkowiec wypadek wyprawa wyspa żaglowiec żeglarstwo

    # TRENDING

    regatyBałtykCiekawostkiekologiarejsjachtnaukaRosjasłownikwypadekstatekmarynarka wojennaUSAwyprawaczarterGdańskokrętmorzekonkurswojna
    © Copyright 2010-2026, Wszystkie prawa zastrzeżone
    • O nas
    • Regulamin
    • Regulamin sprzedaży
    • Prywatność
    • Kontakt
    Tawernaskpipperow.pl i Morze.org łączą się w jeden portal