Brak produktów w koszyku.
Bruksela miewa lepsze i gorsze koncepcje. Ta dotycząca zbudowania łącza pod lodem może się wydawać abstrakcyjna i pozbawiona sensu – ale tylko do momentu, kiedy zastanowimy się, jaka jest alternatywa. Dzisiaj ogromna ilość danych przesyłana jest pod wodami… Zatoki Perskiej i Morza Czerwonego. A ostatnimi czasy są to regiony dość niestabilne.
Po co nam światłowód na Biegunie Północnym?
Internet odgrywa we współczesnym świecie podobną rolę, jak niegdyś rzeki – tworzy arterie napędzające gospodarkę i umożliwiającą naszej cywilizacji sprawne funkcjonowanie. Kiedy więc taka arteria zostanie uszkodzona, następuje zawał.
Na razie do tego rodzaju wypadków dochodziło jedynie lokalnie, np. na Bałtyku. Pamiętamy zapewne, jak zupełnie niechcący upuszczone kotwice orały dno w tak niefortunnych miejscach, że trafiały akurat na światłowód. Skutki bywały bolesne, chociaż (na razie) nie globalne. A co, gdyby przerwał się jakiś ważniejszy kabel?
Łącza światłowodowe biegną nie tylko dnem Bałtyku, ale i znacznie bardziej niespokojnych akwenów. Przykładowo pod wodami Morza Czerwonego znajdują się instalacje odpowiadające za ponad 90 proc. ruchu internetowego między Europą a Azją. Jak to możliwe, że nikt ich jeszcze nie uszkodził?
Otóż uszkodził…
W 2024 roku bojownicy Huti zaatakowali statek w cieśninie Bab al-Mandab. Uszkodzona jednostka opuściła kotwicę… a potem poszło jak zawsze. W efekcie przeorania dna uszkodzone zostały trzy łącza światłowodowe.
Obszar Morza Czerwonego jest nadal niestabilny geopolitycznie, dlatego decydenci w UE postanowili uniknąć dalszych kłopotów z łącznością. Rozwiązaniem tego problemu ma być program Polar Connect. Zakłada on zbudowanie podmorskiego łącza o długości 10 tys. km przebiegającego przez Arktykę. Koszt inwestycji wyniesie prawie 10 mln euro. Drogo – ale przerwanie łączności byłoby jeszcze droższe. Dlatego właśnie Bruksela traktuje ten projekt priorytetowo – nie tylko zabezpieczyła środki w budżecie, ale zleciła już pierwsze prace.
W 2025 roku szwedzki lodołamacz rozpoczął już mapowanie dna Oceanu Arktycznego. Oczywiście realizacja tak ambitnego planu nie będzie łatwa z uwagi na góry lodowe i znaczną głębokość dna oceanicznego. Będzie też wymagać zastosowania lodołamaczy i specjalistycznego sprzętu odpornego na niskie temperatury.


