Brak produktów w koszyku.
Służba Celno-Skarbowa z woj. Warmińsko-Marurskiego dokonała ostatnio niezwykłego odkrycia. Pewna Rosjanka usiłowała wwieźć do Polski miecz ryby-piły (czyli część ciała zwierzęcia, od którego ten zagrożony gatunek wywodzi swoją nazwę). Kobieta przekonywała, że nie wie działa, iż jest to niezgodne z prawem. Jak mówi, miecz dostała na pamiątkę po zmarłym krewnym.
Zagrożone gatunki i CITES
Ryba-piła jest zaliczana do zwierząt krytycznie zagrożonych wyginięciem. Z tego powodu wszystkie jej gatunki są objęte najwyższym stopniem ochrony Konwencji Waszyngtońskiej (CITES).
Miecz ryby-piły, czyli tzw. rostrum, stanowi najbardziej efektowny element jej ciała. Ten konkretny okaz mierzył 57 cm długości. Rosjanka wiozła go w bagażu umieszczonym w autokarze, którym próbowała wjechać do Polski.
Zgodnie z międzynarodowymi ustaleniami, handel zarówno okazami ryby-piły, jak i fragmentami ich ciała, jest całkowicie zabroniony. Co więcej, przewożenie ich przez granice państw wymaga specjalnego pozwolenia, w przeciwnym razie jest przestępstwem.
Nie wiedziała, że robi coś złego
Rosjanka mogła tego wszystkiego nie wiedzieć – ale nieznajomość prawa nie zwalnia z obowiązku jego przestrzegania. Jest XXI wiek, każdy ma w kieszeni telefon z dostępem do internetu i może w kilka sekund posiąść tę wiedzę. Miecz ryby-piły jest obiektem nietypowym i rzadkim. Naprawdę trudno uwierzyć, iż komuś nie przyszło do głowy, że może być objęty obostrzeniami.
Teraz kobieta musi się zmierzyć z konsekwencjami swoich czynów. Funkcjonariusze skonfiskowali rostrum – ale to dopiero początek kłopotów Rosjanki. Kobieta musiała też zapłacić grzywnę w wysokości 4000 zł i koszty postępowania sądowego (500 zł). Jej sprawą zajmuje się teraz prokuratura.


