Brak produktów w koszyku.
Obecnie na wyspie też jest bardzo trudno wylądować z morza. Brzegi wyspy to lodowe, 40-to metrowe pionowe ściany i skalne klify. W locji jest opisane tylko jedno miejsce do lądowania – w zatoczce Sandefjordbukta. Na wyspie znajduje się automatyczna chilijska stacja meteorologiczna, ale jej obsługa raz w roku prowadzona jest przez techników przylatujących helikopterami.
…17.03.2015 r. Ocean Południowy. Wyspa Piotra I
Noc przebujana w dryfie. Ciemno. Całkowicie. Wachty obserwacyjne do godziny 0500. Potem przyszła szarówka, żagle w górę i o 8-ej rano jesteśmy u brzegów wyspy. Podchodzimy od zawietrznej strony – chroniąc się przed napierającym wiatrem. Z pozostałych stron wiatry wieją z prędkością 75 węzłów (prawie 140 km/h). Z daleka wygląda to malowniczo. Długa i wysoka fala malowniczo rozbija się o brzegi. Dookoła pochmurno, ale my jesteśmy po zawietrznej – słonecznej stronie wyspy. Chmury rozchodzą się omywając malowniczo wyspę z dwóch stron. Pozostaje pas bezchmurnego nieba, a to wszystko za sprawą panujących tu silnych wiatrów i szczytu rozbijającego te wiatry na dwie strugi. Ciekawe zjawisko pogodowe, zwłaszcza że z drugiej strony gęste, kłębiaste, szaro-granatowe chmury leżą na wodzie i ciągną się za wyspę na kilka mil. Wyglądają jakby były wycięte w miejscu gdzie przechodziły koło lądu.
Sama wyspa robi wrażenie monumentalnej i chyba taka jest! Cała wyspa pokryta jest śniegiem i lodowcami. Brzegi niemalże pionowo opadają do wody potwierdzając opisaną w locji niedostępność. Tak – to jest niedostępna wyspa. O strome, wysokie, lodowe brzegi uderzają fale przyboju rozbijając się z olbrzymią siłą i wyskakując w powietrze na ponad 5 metrów! Nieliczne półki skalne są niewielkie – mają 5-6 metrów długości a nad nimi wiszą olbrzymie nawisy śniegu i lodowych seraków (wielotonowe bryły lodu tworzące się w wyniku pękania lodowca).
Na jedynej plaży, na której wg locji można zejść na ląd – w zatoczce Sandefjordbukta – widzimy wielkie fale przyboju. Kilka razy wyższe od naszego pontonu. W kipieli kłębią się wielkie bryły kry lodowej. Przy takiej fali i wiejących dzisiaj wiatrach nie jest dostępna. Decyzja kapitana – "Bezpieczeństwo najważniejsze, nie lądujemy." W tym samym czasie jesteśmy świadkami oberwania się olbrzymiego seraka zalegającego wysoko na skałach. Uderzenie o wodę rozbiło go w drobny mak, a wielka chmura pyłu wodno-śnieżnego unosiła się w tym miejscu przez następne kilkanaście minut.
Zajmujemy się nie tylko obserwacją dramatycznych zmagań lodu, wiatru i wody. Na pokład Selmy dotarła – po raz kolejny – proza życia. Stałe zapasy wody w zbiornikach dalej są zamarznięte i czekają na cieplejsze szerokości. A nasza jachtowa odsalarka przy temperaturze wody poniżej 0°C produkuje wodę lekko słoną. Znowu musimy uzupełnić zapasy słodkiej wody i upolować kilka growlerów (duże bryły pływającego w wodzie lodu). To ogromne, zmrożone ładunki słodkiej wody 🙂 Trzeba je tylko wydobyć z wody, a potem rozmrozić. Łowcy growlerów ponownie w akcji! Mimo, że robimy to nie pierwszy raz – teraz zadanie okazuje się trudniejsze. Wysoka fala zawiesiła wysoką poprzeczkę. Trochę to trwało – ale z dumą możemy poinformować o kolejnym zwycięstwie! Nałowiliśmy zapasy słodkiej wody na pozostałą część rejsu. Powinny nam starczyć aż do Hornu. Tam woda oceanu będzie cieplejsza i zbiorniki powinny już rozmarznąć…
Żegnamy się z Wyspą Piotra I. Już wiemy dlaczego po odkryciu w 1821 roku przez Bellingshausena, na pierwszego człowieka na swoim brzegu czekała ponad 100 lat – do 1929 roku. I nigdy nie dała się pokonać. Mimo wielokrotnych prób nie powstała tu żadna stała baza. A ci nieliczni, którzy tu dotarli mierzyli swój pobyt w godzinach, najwyżej w dniach. Wyspa i nam nie dała się zdobyć, ale zaopatrzyła nas w wodę. Dziękujemy.
Ruszamy dalej w drogę – kierunek – Przylądek Horn.
Z Selmy słodkowodnej (ponownie) pozdrawiają: Piotr, Jacek, Leon, Kris, Luby, Tomek, Artur, Damian, Wifi, Duszan i Krzysiek…"
STATYSTYKA – Wyprawa "SELMA-ANTARKTYDA-WYTRWAŁOŚĆ"
- Od rozpoczęcia – 6 kwietnia 2014 r. w Ushuaia, jacht Selma Expeditions przepłynął już ponad 20,000 mil! (37,000 km). W linii prostej trochę mniej – ale "na morzu żadna droga nie jest prosta"). Licząc od ostatniego portu – Hobart na Tasmanii – od połowy stycznia 2015 załoga Selmy przepłynęła już około 7,000 mil (ok. 13,000 km). Do końca etapu w Argentynie jeszcze około 3,000 mil (ponad 5,500 km).
- Wyprawa jest dedykowana pamięci Sir Ernsta Shackletona, w 100lecie Jego bohaterskiej wyprawy na statku ENDURANCE (Wytrwałość). Wcześniej Selma odwiedziła już najważniejsze miejsca związane z polarnymi wyprawami Shackletona: antarktyczne Morze Weddella, Georgię Południową i Wyspę Słoniową. W ramach treningów żeglarskich zrealizowano także pierwsze w historii żeglarstwa – zimowe opłynięcie Hornu. W czasie obecnej Wyprawy – załoga Selmy – zdobyła żeglarski rekord świata – "Najdalej na Południe" 78º43’926 S i dotarła na szczyt jedynego aktywnego wulkanu na Antarktydzie (EREBUS – 3,794 m npm.) oraz pokonała zamarzające – antarktyczne Morze Rossa i teraz żegluje po Wielkim Oceanie Południowym – w kierunku Cieśniny Drake’a i Przylądka Horn.
Źródło: Selma Expeditions.com


