Brak produktów w koszyku.
BHP – a po co to komu? Funkcjonariusze po wejściu na pokład kutra rybackiego stwierdzili szereg rażących zaniedbań dotyczących bezpieczeństwa. Połowy przerwano, a jednostka została zawrócona do portu w Starej Pasłęce.
Beztroska czy głupota?
Grupa kontrolna Kaszubskiego Dywizjonu Straży Granicznej po przeprowadzeniu kontroli kutra zadecydowała o natychmiastowym przerwaniu połowów i skierowała jednostkę do portu.
Zastrzeżenia budziły zarówno formalne naruszenia przepisów, jak i samo wyposażenie kutra. Funkcjonariusze nie mieli wątpliwości – pływanie taką jednostką stanowiło realne zagrożenie.
To nie było niedopatrzenie, ale celowe lekceważenie podstawowych wymogów bezpieczeństwa. Gdyby cokolwiek poszło nie tak (a była na to spora szansa), dwuosobowa załoga nie byłaby w stanie wezwać pomocy.
Kuter bez łączności i środków bezpieczeństwa
Po wejściu na pokład jednostki funkcjonariusze stwierdzili następujące naruszenia:
- brak obowiązkowych środków ratunkowych,
- nieważne wyposażenie pirotechniczne,
- brak VHF,
- silnik zaburtowy zamontowany na kutrze nie odpowiadał wymogom wskazanym w karcie bezpieczeństwa jednostki.
Na dodatek żaden z rybaków (ani szyper, ani jego załogant) nie mieli świadectw STCW potwierdzających kwalifikacje do pracy na morzu. W tej sytuacji natychmiastowe przerwanie połowów było jedynym możliwym rozwiązaniem.
Teraz szyper jednostki może się spodziewać dalszych kłopotów, czyli postępowania administracyjnego. Komendant Kaszubskiego Dywizjonu Straży Granicznej zapowiedział już skierowanie wniosku w tej sprawie do Urzędu Morskiego w Gdyni.


