Brak produktów w koszyku.
Cieśnina Malakka, stanowiąca fragment najkrótszej trasy z Chin do Indii, od wieków jest owiana złą sławą. Szlak ten jest równie uczęszczany – przepływa tędy około 20 procent towarów przewożonych drogą morską – co niebezpieczny. Cieśnina jest bardzo wąska, a na jej powierzchni znajduje się mnóstwo niezamieszkałych wysepek. Bezpieczeństwu statków nie pomagał również fakt, że stosunki pomiędzy Indonezją i Malezją, między którymi znajduje się cieśnina, nie należały do najlepszych. Jeszcze dziesięć lat temu, ataki z cieśniny Malakka stanowiły 30 procent wszystkich działań piratów na świecie.
W 2005 roku władze Malezji, Indonezji, Singapuru i Tajlandii, wypowiedziały piratom wojnę. Do akcji włączono nawet wojskowe samoloty. Od tego czasu, liczba ataków w cieśninie znacząco zmalała. Jak jednak pokazują wydarzenia z piątku i soboty, piractwa nie udało się do końca wyplenić. Właśnie w ostatni weekend doszło w tym miejscu aż do sześciu prób rabunku, szczęśliwie zakończonych niepowodzeniem. Istnieją podejrzenia, że za wszystkimi atakami stoi jedna grupa przestępców.

