Przejdź do zawartości
  czwartek 21 maja 2026
Ważne
20 maja, 202685. rocznica zatopienia pancernika Bismarck 20 maja, 2026Autonomiczny okręt do zwalczania dronów – i nie tylko. Czy czekają nas wojny robotów? 18 maja, 2026Historyczny medal i cztery miejsca w światowej czołówce. Polacy zakończyli Mistrzostwa Świata klas 49er, 49erFX i Formula Kite  18 maja, 2026GQ Racing wygrywa 1 Ligę w Sopocie! 18 maja, 2026Wysłannik Trumpa na Grenlandii. Przyjechał „poznać przyjaciół”. 15 maja, 2026Kto i dlaczego zatopił Ursa Major? 14 maja, 2026Przed nami mistrzostwa Europy klas ILCA i iQFOiL  14 maja, 2026Pierwsze starcie w żeglarskiej 1 Lidze! 14 maja, 2026Royal Navy ogranicza marynarzom alkohol 14 maja, 2026Świat Żaglowców
Morze
  • Kup Morze
  • Klub Morza
  • Statki
  • Okręty
  • Podróże
  • Przyroda
  • Sport
  • Kontakt
0
Morze
0
Morze
Morze
0
Koszyk
  Wieści z oceanów  Trzy państwa, dwa kontynenty, jeden jacht – s/y Jagiellonia
Wieści z oceanów

Trzy państwa, dwa kontynenty, jeden jacht – s/y Jagiellonia

Weronika MorysWeronika Morys—7 października, 20110
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail

Jako że do mariny dotarliśmy późnym popołudniem, w rejs postanowiliśmy wyruszyć następnego dnia rano. Wieczór minął przyjemnie i leniwie na rozmowach i degustacji tradycyjnej hiszpańskiej sangrii.

W 24 godziny do Gibraltaru

Wstajemy skoro świt o 0800 – a faktycznie jest to świt, bo Hiszpania, mimo że położona znacznie dalej na zachód niż Polska, ma ten sam czas urzędowy (nie trzeba przestawiać zegarków), a zatem słońce wstaje tu ok. 1,5 godziny później niż w Krakowie. Kierunek – Gibraltar! Prawie nie wieje, ale nic to, koło południa ma się rozwiać. Przynajmniej tak mówią prognozy.

Jagiellonia

Śniadanie na jachcie
Jagiellonia

.

Niestety prognozy są bardziej optymistyczne niż rzeczywistość – siła wiatru z 2 spada do 1 B i ze średnią prędkością 2,5 węzła płyniemy wolno w kierunku Gibraltaru. Nikt się jednak nie nudzi. Powoli zapoznajemy się z jachtem i zamieniamy przy sterze. O 1300 stawiamy dodatkowy żagiel – apsel. Teraz są już cztery: genua, grot, apsel i bezan. Po południu pierwsza wachta kambuzowa trenuje gotowanie na pełnym morzu. Przy tak słabym wietrze nie sprawia to na szczęście większych problemów.

Dzień mija spokojnie, nadchodzi zmrok i nocne wachty. Jest ciepło i wieje łagodny wietrzyk. Trzeba tylko pilnie uważać na przepływające lub stojące na kotwicy statki (większość jest znacznie większa od Jagiellonii), które zwiastują pojawiające się na horyzoncie światełka. O 0800 cumujemy w hiszpańskiej części Półwyspu Gibraltarskiego, w miejscowości La Linea.

Jagiellonia Jagiellonia


Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

Po przebudzeniu wita nas widok Skały Gibraltarskiej, który zapiera dech w piersiach. Pochmurny poranek pomalował krajobraz w odcienie błękitu, bieli, zieleni i srebra. Żadne zdjęcie, ani tym bardziej opis, nie są w stanie w pełni oddać uroku tej chwili.

Mahoniowa Jagiellonia, gdziekolwiek się pojawi, wzbudza zainteresowanie żeglarzy i przechodniów. Tak było i tym razem.

– Ile lat ma ten jacht?
– 75!
– ??? – mina pytającego mówi wszystko.
– A nie, pomyłka… Jest z 75. roku.

Jagiellonia

Poranek na Gibraltarze
Jagiellonia

Jagiellonia przy kei

Po śniadaniu wyruszamy do brytyjskiej enklawy na Gibraltarze, obejmującej słynną Skałę Gibraltarską oraz leżące u jej podnóża miasto. Szczyt wzgórza zamieszkują magoty – jedyne żyjące na wolności małpy w Europie. Legenda głosi, że dopóki magoty będą mieszkać na Gibraltarze, dopóty pozostanie on w rękach brytyjskich.

Przekraczamy granicę i jesteśmy w Wielkiej Brytanii. Trudno tego nie zauważyć – wszystkie napisy w języku angielskim, na chodnikach charakterystyczne czerwone budki telefoniczne, na ulicach piętrowe autobusy. Zaraz za granicą zlokalizowane jest lotnisko. Jego pasy startowe przecina ruchliwa droga, która na czas startu i lądowania samolotów jest najzwyczajniej w świecie zamykana.

Jagiellonia

Skała Gibraltarska
Jagiellonia

.

Na szczyt wzgórza można dostać się kolejką linową, własnym samochodem lub pieszo. My wybraliśmy trzecią opcję. W upale mozolnie wdrapywaliśmy się na szczyt, jednak było warto. Bliskie spotkanie z magotami jest sporą atrakcją. Małpy w ogóle nie boją się ludzi, potrafią nawet wyrwać jedzenie, a zaczepiane – złapać za podkoszulek.

Po powrocie do mariny wachta kambuzowa zajęła się przygotowywaniem obiadu, a pozostali odpoczywali i zbierali siły przed zapowiedzianym na następny dzień rejsem w kierunku Afryki.

Jagiellonia
.
Jagiellonia

Panorama Gibraltaru

Afryka dzika

Kolejnego dnia zaraz po śniadaniu skierowaliśmy się na południe. W porównaniu z pierwszym dniem rejsu wiało mocniej, 3-4 B. Dodatkowo od strony Skały Gibraltarskiej schodziły silne szkwały. Zanim znaleźliśmy się na pełnym morzu, silne podmuchy wiatru napędziły załodze trochę strachu, a Jagiellonia umyła sobie prawą burtę. Później już nauczyliśmy się szybkiego luzowania grota… Po ominięciu przylądka płynęliśmy przy stałym wschodnim wietrze i już po 4 godzinach osiągnęliśmy hiszpańską enklawę na marokańskim wybrzeżu – Ceutę. Znaleźliśmy się w Afryce! Ale tego było nam jeszcze mało – kapitan zaplanował wycieczkę w głąb Maroka.

Więcej historii

S/y Selma Expeditions: Po 351 dniach Przylądek Horn opłynięty ponownie

25 marca, 2015

Na “Fryderyku Chopinie” problemów ciąg dalszy

8 kwietnia, 2011

Akcja ratunkowa u wybrzeży Tasmanii

23 września, 2020

Tonący statek towarowy uratowany

7 grudnia, 2015

Miejskim autobusem podjechaliśmy do granicy hiszpańsko-marokańskiej. Tam poczuliśmy wreszcie powiew innej kultury. Tłumy ludzi w tradycyjnych arabskich strojach, kobiety w chustach na głowach, wszyscy obładowani zakupami, które zrobili w Hiszpanii… widok nie do opisania. Na granicy trzeba było wypełnić jednostronicowy dokument, poczekać aż celnik wprowadzi mozolnie nasze dane do komputera i wbije pieczątkę, i już można było kontynuować podróż w poszukiwaniu egzotyki.

Jagiellonia

Gibraltar zostaje w tyle
Jagiellonia

W Afryce

Naszym celem było położone niecałe 40 km od granicy miasto Tetuan. Spotkany na granicy Marokańczyk wyjaśnił nam, że do Tetuanu można dostać się tylko taksówką i zaproponował, że będzie naszym przewodnikiem. Okazało się to dobrym pomysłem, ponieważ w labiryncie wąskich uliczek arabskiego “starego miasta” moglibyśmy się łatwo zgubić. Nasz przewodnik pokazał nam też atrakcje, do których sami byśmy nie dotarli.

Pierwszym przystankiem po opuszczeniu taksówek był pałac królewski Hassana II, w którym podczas pobytu w mieście zatrzymuje się władca Maroka. Budowla ta stanowi doskonały przykład połączenia architektury andaluzyjskiej i mauretańskiej. Następnie przez jedną z siedmiu bram udaliśmy się do medyny – zabytkowego centrum miasta, ze względu na swoje walory kulturowe wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Jagiellonia

Pałac Hassana II
Jagiellonia

Tetuan

Przewodnik poprowadził nas wąskimi uliczkami do wytwórni dywanów. Tam zostaliśmy poczęstowani tradycyjną miętową i bardzo słodką herbatą, która świetnie gasi pragnienie, a następnie obejrzeliśmy prezentację lokalnych wyrobów. Sprzedawca poinstruował nas jak wyglądają zakupy. Jeśli dana rzecz nam się nie podobała mieliśmy mówić “la”, co oznacza “nie”, a jeśli nas zainteresowała – “łaha”, czyli “może tak”. Był to wstęp do negocjacji, które miały miejsce na zapleczu. Tam potencjalny kupiec był informowany o cenie i – jak to w krajach arabskich – mógł, a nawet powinien się targować.

Kolejnym przystankiem był sklep zielarski, w którym sprzedawca znał po polsku dwa słowa: “chrapanie” i “żylaki”. Oferował nam również masaż i nawet znaleźli się chętni, ale z braku czasu jednak podziękowaliśmy. No cóż, następnym razem.

Jagiellonia Jagiellonia

Jeszcze kilka szybkich przystanków – jeden przy apaszkach, drugi przy kawie, trzeci przy pieczywie – i wróciliśmy do taksówek, które czekały na nas w umówionym miejscu. Zanim dotarliśmy do Ceuty zdążył zapaść zmrok, więc wybraliśmy się na nocne zwiedzanie. To kosmopolityczne miasto, w którym wpływy europejskie mieszają się z afrykańskimi jest niezwykle urokliwe. Zabytki z różnych epok, nocą oświetlone, tworzą specyficzną atmosferę.

Jagiellonia

Ceuta
Jagiellonia
.


Z Śródziemnego na Atlantyk wiódł nasz szlak

Rano przychodzi czas pożegnania z afrykańskimi klimatami, o które zdążyliśmy się zaledwie otrzeć. Ale kolejne przygody czekają, więc bez żalu kierujemy się na ocean, który wita nas silnym wiatrem.

Początkowo wiało 3-4 B. Z czasem wiatr tężał coraz bardziej i wkrótce jego siła wzrosła do 6 B. Trzeba zmienić genuę na foka, a następnie zrzucić grota i bezana. Na samym foku płyniemy z wiatrem na zachód, z prędkością 6-7, a nawet 9 węzłów. W tej podróży towarzyszy nam spore stado delfinów, które eskortują nas na Atlantyk i wyraźnie dobrze się bawią skacząc po sporych falach.

Po sześciu godzinach bujania, które dało się nam nieco we znaki, dopływamy do Barbate, miejscowości słynącej z klifowego wybrzeża, które chroni park krajobrazowy. Po krótkiej wycieczce krajoznawczej wracamy wzdłuż plaży do mariny. Leniwy spacer brzegiem oceanu wycisza i uspokaja.

Jagiellonia

Eskorta delfinów
Jagiellonia

Zachód słońca nad Atlantykiem

Wracamy czy płyniemy dalej?

Trzeba wracać do Malagi, samolot nie będzie czekać… A więc to koniec naszych przygód? Nic z tych rzeczy! Potęgi morza nie można lekceważyć. Czasem krzyżuje najstaranniejsze plany i nie pozostaje wtedy nic innego, jak tylko pogodzić się z jego decyzją i pożeglować gdzie wiatr pozwoli.

Wyruszamy na południowy wschód przy przeciwnym wietrze początkowo 4-5 B. Płyniemy bajdewindem w ostrym przechyle, warunki są ciężkie. Zdajemy sobie sprawę, że jeśli kierunek wiatru się nie zmieni, będziemy musieli halsować aż do Malagi. Gdy siła wiatru wzrasta do 6-7, a nawet w porywach 8 B, kapitan podejmuje decyzję – zawracamy, płyniemy z wiatrem do Kadyksu! A zatem nieoczekiwanie zwiedzimy jeszcze jeden port. Teraz już o wiele spokojniej, choć wciąż przy silnym wietrze płyniemy na północny zachód.

Jagiellonia Jagiellonia

Po osiągnięciu Zatoki Kadyksu czeka nas kolejna zmiana planów. Jeden wprawny rzut oka oceniający szerokość wejścia do mariny i kapitan znów postanawia zawrócić, na szczęście tylko na drugą stronę zatoki. Cumujemy w Puerto Sherry i spędzamy wieczór w nostalgicznych nastrojach, zdając sobie sprawę z tego, że nasza wyprawa dobiegła już niemal końca.

Żegnajcie nam dziś…

Choć zabrzmi to banalnie, wszystko co dobre, szybko się kończy. Nadszedł czas pożegnania z jachtem, do którego zdążyliśmy się już przywiązać. Na kolejny etap zostają tylko Michał i Wera – szczęściarze… Pozostali muszą wracać, obowiązki czekają. Z Puerto Sherry popłynęliśmy zatem promem do Kadyksu.

Po przybyciu do miasta wybraliśmy się na zwiedzanie. Kadyks (Cadiz) to najstarsze stale zamieszkiwane miasto na Półwyspie Iberyjskim, a być może nawet w całej południowo-zachodniej Europie. Założone zostało około 1100 roku p.n.e. przez Fenicjan jako Gadir. Jednym z najważniejszych zabytków jest katedra Santa Cruz de Cadiz. Z wieży katedry rozciąga się wspaniały widok na miasto i zatokę.

Jagiellonia

Kadyks
Jagiellonia
.

Czas wsiadać do autobusu i ruszać do Malagi. Docieramy tam wieczorem i spędzamy noc na lotnisku w oczekiwaniu na samolot. Już bez żadnych przygód pakujemy się do samolotu i odlatujemy w stronę wschodzącego słońca.

Rejs był bardzo udany zarówno pod względem turystycznym, jak i żeglarskim. Odwiedziliśmy 5 portów na dwóch kontynentach, żeglowaliśmy po Morzu Śródziemnym i Atlantyku (po wodach pływowych). Pływaliśmy zarówno w warunkach prawie bezwietrznych, jak i przy silnym wietrze. Chociaż dla niektórych był to pierwszy w życiu rejs, obyło się bez poważniejszych przypadków choroby morskiej. Myślę, że wszyscy (ja na pewno!) będziemy dobrze wspominać Jagiellonię i wyprawę pełną przygód.

To kiedy następny rejs?


Załoga
:
Tawerna Skipperów
Michał – kapitan
Wera – I oficer
Piotrek
Gosia – II oficer
Darek
Weronika – III oficer
Justyna
Janek

Trzy państwa, dwa kontynenty, jeden jacht – s/y Jagiellonia
– więcej zdjęć
s/y Jagiellonia – więcej o jachcie

FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail
Bitwa koło Wysp Kokosowych
Vicky Smirli „Podróżnik w kuchni”
Powiązane artykuły
  • Powiązane artykuły
  • Więcej od tego autora
kasyno na statku
Wieści z oceanów

Nie chciał płacić, więc wyskoczył za burtę

25 września, 20250
MSC Virtuosa zabójstwo
Wieści z oceanów

Zabójstwo na wycieczkowcu z The Good Ship Murder

15 maja, 20250
Vader na Morzu Południowochińskim
Wieści z oceanów

Darth Vader na Morzu Południowochińskim

23 stycznia, 20250
Załaduj więcej
Czytaj też
85 rocznica zatopienia pancernika Bismarck. Autorstwa Bundesarchiv, Bild 193-04-1-26 / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 de, Wikipedia
Statki, porty, offshore

85. rocznica zatopienia pancernika Bismarck

20 maja, 20260
fot. Freepik/ Magnific
Marynarka wojenna

Autonomiczny okręt do zwalczania dronów – i nie tylko. Czy czekają nas wojny robotów?

20 maja, 20260
Aleksandra Melzacka, Sandra Jankowiak, fot. PZŻ
Żeglarstwo, podróże, wyprawy

Historyczny medal i cztery miejsca w światowej czołówce. Polacy zakończyli Mistrzostwa Świata klas 49er, 49erFX i Formula Kite 

18 maja, 20260
Fot. Szymon Sikora
Żeglarstwo, podróże, wyprawy

GQ Racing wygrywa 1 Ligę w Sopocie!

18 maja, 20260
Wysłannik Trumpa na Grenlandii
Marynarka wojenna

Wysłannik Trumpa na Grenlandii. Przyjechał „poznać przyjaciół”.

18 maja, 20260
fot. Freepik/AI
Statki, porty, offshore

Kto i dlaczego zatopił Ursa Major?

15 maja, 20260
Załaduj więcej
Najnowsze
  • 85. rocznica zatopienia pancernika Bismarck 20 maja, 2026
  • Autonomiczny okręt do zwalczania dronów – i nie tylko. Czy czekają nas wojny robotów? 20 maja, 2026
  • Historyczny medal i cztery miejsca w światowej czołówce. Polacy zakończyli Mistrzostwa Świata klas 49er, 49erFX i Formula Kite  18 maja, 2026
  • GQ Racing wygrywa 1 Ligę w Sopocie! 18 maja, 2026
  • Wysłannik Trumpa na Grenlandii. Przyjechał „poznać przyjaciół”. 18 maja, 2026
Losowe teksty

Promocje cenowe na czartery jachtów – Kaštela

1 sierpnia, 2015

Skonfiskowano 11 ton haszyszu

30 listopada, 2018

Puchar Korsarza za nami

10 sierpnia, 2015

Jakie to miejsce? 25 [konkurs]

30 października, 2014

Żeglowanie w Chorwacji – Wyspy Elafickie

17 lutego, 2013
Inż Łęgowski pogłębiarka

Pogłębiarka inż. Stanisław Łęgowski

26 stycznia, 2026

46. rocznica powstania 3. Flotylli Okrętów

7 marca, 2017

Delphia 24OD: Znamy Mistrza Polski

18 sierpnia, 2014

Książki przypłyną łodzią

8 lipca, 2020

Sylwetki piratów – Ching Shih

18 października, 2012
Tagi
Antarktyda Bałtyk bezpieczeństwo Chiny Chorwacja Ciekawostki czarter ekologia Gdańsk Gdynia Grecja inwestycja jacht katastrofa klimat konkurs marynarka wojenna morze nagroda NATO nauka ocean okręt Polska port regaty rejs Rosja ryba Selma Expeditions statek stocznia Szczecin słownik targi turystyka Ukraina USA wojna wrak wycieczkowiec wypadek wyprawa wyspa żaglowiec

    # POPULARNE

    regatyBałtykCiekawostkiekologiarejsjachtnaukaRosjasłownikwypadekstatekmarynarka wojennaUSAwyprawaczarterGdańskokrętmorzekonkurswojna
    © Copyright 2010-2026, Wszystkie prawa zastrzeżone
    • O nas
    • Regulamin
    • Regulamin sprzedaży
    • Prywatność
    • Kontakt
    Tawernaskpipperow.pl i Morze.org łączą się w jeden portal