Brak produktów w koszyku.
Kalifornia słynie z Doliny Krzemowej, Hollywood i wspaniałych sekwoi. Teraz region zyskał jeszcze jeden wyróżnik: wydrę-złodziejkę, a może nawet cały wydrowy gang (wszystkie wydry są do siebie podobne, więc trudno powiedzieć, czy na przestępczą ścieżkę wkroczyła jedna, czy jest to zorganizowana przestępczość). W mediach społecznościowych pojawiło się kilka doniesień o wydrach morskich kradnących surferom deski surfingowe. Jak mówi jedna z poszkodowanych surferek, zwierzę podpłynęło, ugryzło ją w nogę, a następnie wdarło się na jej deskę i siedziało tam zadowolone przez około 20 minut. Ugryzienie było jednak „kosmetyczne” – nie przebiło pianki, ale wystraszyło surferkę na tyle, by zrobiła wydrze miejsce.

