Brak produktów w koszyku.
Prezydent Stanów Zjednoczonych jest zajęty Cieśniną Ormuz, ale nie aż tak, by zapomnieć o planach dotyczących największej wyspy świata. Specjalny wysłannik Trumpa, Jeff Landry, przybył właśnie do Nuuk celem „poznania jak największej liczby przyjaciół”.
MAGA czy TACO?
Donald Trump zwyciężył w wyborach prezydenckich hasłem MAGA (Make America Great Again). Efekty realizacji tego hasła możemy obserwować na bieżąco w serwisach informacyjnych. Biorąc pod uwagę styl komunikowania się ze światem amerykańskiego przywódcy, obserwatorzy stworzyli jednak zupełnie inny akronim: TACO (Trump Always Chickens Out) – czyli Trump zawsze wymięka.
Zasada jest prosta: najpierw straszy, a potem się wycofuje. Czy ten schemat działania powtórzy się w przypadku Grenlandii? Fakt, że Donald Trump polecił Landry’emu poznanie jak największej liczby przyjaciół, a wcześniej mówił, że nie wyklucza przejęcia Grenlandii nawet siłą, mógłby na to wskazywać.
Jeff Landry na Grenlandii
Wygląda na to, że Landry będzie w tym tygodniu bardzo zajętym człowiekiem. Oprócz „poznawania przyjaciół” ma bowiem jeszcze trzy zadania:
- Otwarcie nowej siedziby amerykańskiego konsulatu w Nuuk. Dotychczas rolę tej placówki odgrywał niewielki drewniany domek. Teraz Amerykanie przeniosą się do nowoczesnego biurowca usytuowanego w centrum stolicy.
- Udział w dwudniowej konferencji pod tytułem „The Future is Grenland”. W tej misji ma go wspierać inny amerykański dyplomata – ambasador USA w Kopenhadze, Ken Howery.
- Spotkanie (i to w telewizji) z premierem Grenlandii Jensem-Frederikiem Nielsenem.
Czy Landry podoła tym wyzwaniom? Z pewnością będzie próbował, ale sprawy nie ułatwi mu to, jak Trump przedstawił go w social mediach. Prezydent USA napisał, że Landry „będzie zdecydowanie bronił interesów naszego kraju, dbając o bezpieczeństwo, ochronę i przetrwanie naszych sojuszników, a nawet całego świata”. Jak bardzo „zdecydowanie”?


