Przejdź do zawartości
  poniedziałek 13 lipca 2026
Ważne
11 lipca, 2026Silny wiatr i wysokie fale otworzyły rywalizację na Mistrzostwach Świata klasy Europa 2026 11 lipca, 2026Trzy medale dla Polski podczas Mistrzostw Świata Juniorów 10 lipca, 2026Klasy Star i 470 przejmują Gdynię! 9 lipca, 2026Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem? 9 lipca, 2026Bałtyk: wyspa tylko do saunowania 8 lipca, 2026Mistrzostwa Świata klasy Europa w Gdańsku. „Zapowiada się znakomite ściganie” 8 lipca, 2026Przecinkowiec cholery w Bałtyku. Mamy się bać? 8 lipca, 2026Dlaczego starzy żeglarze nie zapadają na demencję? 8 lipca, 2026Kolejny etap Energa Nord Cup 2026 7 lipca, 2026Olimpijskie skiffy rozpoczynają Mistrzostwa Europy!
Morze
  • Kup Morze
  • Klub Morza
  • Statki
  • Okręty
  • Podróże
  • Przyroda
  • Sport
  • Kontakt
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
0

Brak produktów w koszyku.

Morze
Morze
0
Koszyk

Brak produktów w koszyku.

  Ludzie morza  Wywiad z kpt. Krzysztofem Baranowskim
Ludzie morza

Wywiad z kpt. Krzysztofem Baranowskim

Arkadiusz MaciejowskiArkadiusz Maciejowski—3 grudnia, 20100
FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail

Rozmowa z Krzysztofem Baranowskim, żeglarzem, kapitanem żeglugi wielkiej, dziennikarzem i nauczycielem, który jako pierwszy Polak dwukrotnie opłynął samotnie kulę ziemską.

Tawerna Skipperów: Kibicuje Pan Gutkowi?

Krzysztof Baranowski: Oczywiście. I wierzę w jego zwycięstwo. Miał na początku trochę kłopotów, wypadek, ale pokazał swój potencjał.

TS: Wiele go z Panem łączy. Pan też płynął dookoła świata samotnie. Ba, był Pan pierwszym Polakiem, który dwukrotnie opłynął samotnie kulę ziemską.

KB: No tak, Gutek płynie nawet tą samą trasą, którą ja płynąłem ponad 40 lat temu. Pokonujemy podobne etapy. Wiele różni jednak te wyprawy. Gutek płynie w regatach, ściga się, ja płynąłem na przeżycie. Ja tak naprawdę decyzję o pierwszym opłynięciu świata w 1972 roku podjąłem dopiero po udanych regatach w Ameryce. Postanowiłem kontynuować przygodę i spełnić swoje marzenie…

TS: Do spełniania marzeń wrócimy. Pomówmy chwilę o początkach. Skąd w chłopcu z Wrocławia zrodziła się taka pasja do żeglowania?

KB: Nie ma dostępu do morza we Wrocławiu, ale jest rzeka. Na tej rzece najpierw mając kilkanaście lat pływałem kajakiem, ale gdy ostatkiem sił pociągałem za wiosło, zobaczyłem żaglówkę, na której żeglarz siedzi, nic nie robi, a i tak płynie szybciej ode mnie. Pomyślałem, że też tak chcę (śmiech). Zapisałem się więc do klubu żeglarskiego, aby pływać szybciej, bez takiego wysiłku fizycznego jak na kajaku, i już mnie to wciągnęło na dziesiątki lat.

TS: Na swój pierwszy wielki rejs na Atlantyk wypłynął Pan w 1965 roku jako… kucharz.

KB: Miałem już wtedy stopień kapitana, ale na tym rejsie nie było już dla kapitana miejsca, w ogóle nie było dla nikogo miejsca. Przypadkowo w ostatnim momencie zwolniło się miejsce kucharza. Nie umiałem ani nie lubiłem gotować, ale tak bardzo chciałem płynąć, że wykorzystałem tą szansę, starałem się jak mogłem i się udało. Spełniło się moje wielkie marzenie i nabrałem ogromne doświadczenie.

TS: Które pozwoliło Panu dwukrotnie opłynąć świat w 1972/73 roku i po 27 latach w 1999/2000 roku.  Czym różniły się tewyprawy?

KB: Oba rejsy wiele dzieliło, ale i wiele łączyło. Za pierwszym razem wybrałem ambitną, pełną trudności żeglarskich trasę na wschód, tradycyjnym

Polonez

Polonez

szlakiem żaglowców wożących herbatę z Chin, wełnę z Australii i saletrę z Chile. Szlak w Ryczących Czterdziestkach, sztormowych wiatrach i wokół Przylądka Horn. To bardzo wymagająca trasa, co może potwierdzić Gutek. Wysokie fale, sztormowe wiatry. Drugi rejs płynąłem trasą równikową (m.in przez Wyspy Kanaryjskie i Karaiby) był niby łagodniejszy, tylko że wtedy trafiliśmy w strefie tropikalnej na okres huraganów w tamtym rejonie, więc zagrożenie było równie duże. Nie należy robić tego co ja robiłem, to znaczy w tym okresie płynąć tą trasą, którą ja płynąłem. Po drugie do pierwszego rejsu mój jacht Polonez był świetnie przygotowany. A jacht Lady B, na którym płynąłem za drugim razem, był do innych celów konstruowany. Był przeznaczony dla 12-osobowej załogi. Był za duży jak dla jednego żaglarza. A ja po niemal 30 latach nie byłem ani młodszy ani silniejszy niż za pierwszym razem gdy opływałem świat. Ale dzięki temu płynie jeszcze większa dla mnie satysfakcja, że mi się udało.

TS: Żeglarze zazwyczaj najbardziej obawiają się właśnie przylądka Horn, wokół którego płynął Pan za pierwszym razem. To wyjątkowo niebezpieczne miejsce i jeden z trzech najgroźniejszych przylądków na świecie.

KB: Ja akurat miałem tam bardzo ulgowo, ale już 3 dni później inny polski jacht sztormował przy sile wiatru 12 i walczyli tam o życie, gdy ja już spokojnie stałem na Falklandach i słuchałem jak wiatr wieje za oknem. Ale trzeba przyznać, że to bardzo zdradliwe miejsce.

Lady B

Lady B

Więcej historii

Zazdroszczę!

18 czerwca, 2015
pirat

Co grozi za piractwo? Same przywileje!

5 lutego, 2024
Nagroda Przyjazny Brzeg za 2023

Nagroda Przyjazny Brzeg 2023 – wiecie, kto ją dostał?

10 czerwca, 2024
Kobieta dowódcą lotniskowca?

Kobieta dowódcą lotniskowca?

26 sierpnia, 2021

TS: To gdzie Pan miał swoje miejsce "kryzysowe"?

KB: Cieśnina Torresa na północy Australii. Była piękna pogoda, więc zdecydowałem się na nocną przeprawę. Nagle pogoda zmieniła się o 180 stopni. Walczyłem do utraty tchu z huraganami, gardło miałem ściśnięte strachem. Bałem się tam jak nigdy wcześniej w życiu. Wiele chwil grozy przeżyłem na Oceanie Indyjskim. Wówczas mało kto wcześniej tamtędy pływał. Byłem dziewiątym żeglarzem na świecie, który się tam znalazł. Bardzo mało wiedzieliśmy o tym, jak się na oceanie Indyjskim żegluje. Trafiłem tam na ogromnie silne fale. Na zboczu fali jacht przechylił mi się za bardzo i się wywrócił. To było bardzo niebezpieczne, na szczęście udało mi się wyjść z tego cało.

TS: Gdy po powrocie z pierwszego rejsu opowiadał Pan, że "Polonez" sam przywrócił się do pionu, brano Pana za łgarza.

KB: Brano za łgarza nie z powodu tego, że jacht się wyprostował, bo w to wszyscy wierzyli. Nikt nie wierzył mi, że wywrotki jachtów są aż tak powszechne. Dopiero po latach zrozumiano, jak ekstremalne warunki panują w różnych częściach świata, na przykład u wybrzeży Irlandii.

TS: Skoro miał Pan takie przygody na morzu, nie bał się Pan powtórzyć rejs?

KB: Bałem się zarówno za pierwszym razem, jak i za drugim tak samo. Tylko przygotowując się do drugiego rejsu, zapomniałem sobie już jak bardzo się bałem podczas pierwszego rejsu (śmiech). Dopiero gdy zostałem sam na oceanie, bez nikogo i w kompletnych ciemnościach, dopiero sobie przypomniałem.

TS: Teraz żeglarze mają chyba łatwiej. Jest nawigacja GPS, są telefony, łączność, laptopy. Nie doskwiera pewnie tak samotność. Szlaki są już przetarte.

KB: Z jednej strony tak, są dużo większe możliwości łączności ze światem, można z kimś porozmawiać, dużo łatwiej powiadomić kogoś o ewentualnym wypadku. Ale morze i tak pozostaje morzem. To że kogoś zawiadomimy o wypadku rzeczywiście daje większe poczucie bezpieczeństwa, ale i tak nigdy ta pomoc nie nadejdzie natychmiast. Samolot nawet jak nadleci, nie jest w stanie się na pełnym oceanie zatrzymać, a helikopter nie ma takiego zasięgu. Dlatego żeglarz wypływający samotnie na szerokie wody i tak jest skazany sam na siebie i na swoje umiejętności. Nowinki techniczne, szczególnie lokalizatory położenia, usypiają czujność żeglarza, a to jest bardzo zgubne. Ja akurat nie mogłem narzekać, bo jak na tamte czasy byłem doskonale wyposażony i przygotowany do wyprawy. Byłem krótkofalowcem amatorem i dlatego wiedziałem co sobie przygotować na rejs, więc miałem w miarę dobrą łączność jak na tamte czasy, oczywiście nie porównywalną z tą, która teraz jest, gdy w każdej chwili można się połączyć.

TS: Nie ma więc pewnie na jachcie czasu na nudę?

Krzysztof BaranowskiKB: Na żegludze nie ma bezczynności. Największym problemem jest brak snu, szczególnie w pobliżu brzegów. Wiadomo, że tam o katastrofę jest najłatwiej, również tam, gdzie jest duży ruch statków, dlatego śpi się po 4-5 godzin dziennie, oczywiście nie jednorazowo. Trzeba ten brak snu potem nadrobić, dlatego na pustym oceanie, gdzie prawdopodobieństwo spotkania innego statku jest niemal zerowe, trzeba wykorzystać każdą chwilę na drzemkę, i tak w kółko. Poza tym jacht wymaga nieustannego naprawiania. Wszystko trzeba robić własnoręcznie. Jak się nie nadąży, jacht się rozsypie. Nie ma więc czasu na nudę.

TS: Jakimi przyjemnościami rekompensował sobie Pan ten ciągły wysiłek?

KB: Ja lubię dobre jedzenie, a wtedy na jachtach na pewno było smaczniej niż teraz. Brało się mnóstwo konserw przede wszystkim. Obciążały one statek, ale nikt wtedy na to nie patrzył. To nie były regaty, jacht nie ścigał się, nie musiał być lżejszy jak się tylko da. Liofilizowanych produktów wtedy jeszcze nie stosowano, które są strasznie nudne, dlatego współczuje współczesnym żeglarzom. Ja zawsze wspominam, że na rejsie miałem małe buteleczki z winem. Z zielonogórskiej wytwórni dostarczyli mi próbki, których miałem tak dużo, że przy każdym objedzie mogłem pozwolić sobie na jeden kieliszek (śmiech).

TS: Co dzieje się teraz z jachtem "Polonez", tak bliskiemu Pana sercu?

KB: Polonez został wyremontowany. Przez 30 lat stał i niszczał. Podwyższono pokład, odrestaurowano go i pływa w regatach. Cieszę się z tego bardzo.

TS: Był Pan zwolennikiem, aby 14-letniej Holenderce pozwolić płynąć samotnie przez świat. Uważa Pan, że żegluga jest odpowiednim zajęciem dla kobiet, szczególnie tak młodych?

KB: Oczywiście. Kobiety radzą sobie tak samo dobrze jak mężczyźni. Oczywiście rejsy do dookoła świata są piekielnie niebezpieczne. Ale tak samo niebezpieczne są dla 30 letniego mężczyzny, jak dla 14-latki. Liczy się przygotowanie. Ta dziewczynka robiła przygotowania na morzu Północnym, gdzie pływała tygodniami samotnie. Włożyła w to ogromnie dużo wysiłku. Osiągnęła doświadczenie większe niż przeciętny żeglarz, dlatego cieszę się, że w końcu jej się udało wypłynąć.

TS: Gdzie człowiek, który opłynął cały świat, lubi jeździć na wakacje?

KB: To moja żona decyduje, ja się podporządkowuje (śmiech). Jeździmy albo na Kretę, albo do Hiszpanii, Grecji.

TS: To prawda, że każdy żeglarz ma dziewczynę w każdym porcie do którego zawija?

KB: (śmiech) Odmawiam komentarza.

Fryderyk Chopin

Fryderyk Chopin

TS: Teraz zajmuje się Pan prowadzeniem szkoły Pod Żaglami. Jak wygląda sytuacja z Fryderykiem Chopinem?

KB: Jest szansa, że zostanie on naprawiony w Anglii i że dzieciaki dokończą rejs. Stocznia angielska przedstawiła kosztorys naprawy. Nie jest on jakiś wielce wygórowany. Oczywiście decyzja należy do ubezpieczyciela. Muszę powiedzieć szczerze, że jedna polska stocznia zaproponowała kwotę o dwa razy większą niż angielska za naprawienie statku, wiec wydaje mi się, że korzystniej dla ubezpieczyciela jest go naprawić na miejscu. Poza tym transportowanie statku bez żagli, na silniku o tej porze do Polski jest wielce ryzykowne. Tylko, że ubezpieczyciel zaczyna się wahać. Jest ryzyko, że nie pokryje kosztów naprawy. Decyzja zapadnie w piątek. Jeżeli PZU nie da pieniędzy z dalszego rejsu nici.

FacebookX TwitterPinterestLinkedInTumblrRedditVKWhatsAppEmail
Projekt pamięci Wagnera
Zimą chodź nad Wisłę
Powiązane artykuły
  • Powiązane artykuły
  • Więcej od tego autora
Heweliusz
Ludzie morza

160 lat DGzRS

26 maja, 20250
kapitan kobieta
Ludzie morza

Nie chcą być kapitankami

21 listopada, 20240
Kryształowy Żagiel 2024: znamy nominowanych!
Ludzie morza

Kryształowy Żagiel 2024: znamy nominowanych!

20 listopada, 20240
Załaduj więcej
Czytaj też
Mistrzostwa Świata klasy Europa Fot: Bartosz Modelski
Imprezy

Silny wiatr i wysokie fale otworzyły rywalizację na Mistrzostwach Świata klasy Europa 2026

11 lipca, 20260
Polski Związek Żeglarski Fot: Sander van der Borch
Imprezy

Trzy medale dla Polski podczas Mistrzostw Świata Juniorów

11 lipca, 20260
Polski Związek Żeglarski Fot: Bartosz Modelski
Sport

Klasy Star i 470 przejmują Gdynię!

10 lipca, 20260
Joseph Conrad Fot. George Charles Beresford / National Portrait Gallery / Wikimedia Commons (Domena publiczna)
Nauka, odkrycia, przyroda

Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem?

9 lipca, 20260
Wyspa do saunowania fot. Pexerls/ HUUM │sauna heaters
Żeglarstwo, podróże, wyprawy

Bałtyk: wyspa tylko do saunowania

9 lipca, 20260
Mistrzostwa Świata klasy Europa Fot: Bartosz Modelski
Imprezy

Mistrzostwa Świata klasy Europa w Gdańsku. „Zapowiada się znakomite ściganie”

8 lipca, 20260
Załaduj więcej
Najnowsze
  • Silny wiatr i wysokie fale otworzyły rywalizację na Mistrzostwach Świata klasy Europa 2026 11 lipca, 2026
  • Trzy medale dla Polski podczas Mistrzostw Świata Juniorów 11 lipca, 2026
  • Klasy Star i 470 przejmują Gdynię! 10 lipca, 2026
  • Czy Joseph Conrad nie chciał być Polakiem? 9 lipca, 2026
  • Bałtyk: wyspa tylko do saunowania 9 lipca, 2026
Losowe teksty

Rodzinny Rejs – gra

31 stycznia, 2019

Glazurowane żeberka z rusztu

27 kwietnia, 2013

Kotwicowiska w Chorwacji

11 sierpnia, 2011

Ostrzeżenie przed wiatrem

27 lutego, 2019

15. Volvo Gdynia Sailing Days startuje 8 sierpnia

7 sierpnia, 2014
odkrycie

Nie ma oczu i nazywa się Ciemność

16 stycznia, 2025

Sylwetki piratów – Roberto Cofresí

23 listopada, 2010

Załogi szykują się do ERGO Hestia Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta

8 maja, 2017

Shekle, jedyna polska kobieca drużyna w Mistrzostwach Europy ORC

21 lutego, 2017

Polska załoga Ocean650 już na mecie

22 kwietnia, 2011
Tagi
Antarktyda Bałtyk bezpieczeństwo Chiny Chorwacja Ciekawostki czarter ekologia Gdańsk Gdynia Grecja inwestycja jacht katastrofa klimat konkurs marynarka wojenna morze nagroda NATO nauka ocean okręt Polska port regaty rejs Rosja Selma Expeditions statek stocznia Szczecin słownik targi turystyka Ukraina USA wojna wrak wycieczkowiec wypadek wyprawa wyspa żaglowiec żeglarstwo

    # POPULARNE

    regatyBałtykCiekawostkiekologiarejsnaukajachtRosjasłownikwypadekstatekmarynarka wojennaUSAwyprawaczarterGdańskmorzeokrętkonkursGdynia
    © Copyright 2010-2026, Wszystkie prawa zastrzeżone
    • O nas
    • Regulamin
    • Regulamin sprzedaży
    • Prywatność
    • Kontakt
    Tawernaskpipperow.pl i Morze.org łączą się w jeden portal